Ekstraklasa. Holenderskie rozdanie Wisły

Piotr Jawor, Andrzej Klemba, Łódź
2010-08-23, ostatnia aktualizacja 2010-08-23 09:41

Pierwszy dyplom trenerski zdobył w wieku 30 lat, ale nie jest szkoleniowcem z najwyższej półki. Do Polski mógłby nie trafić, gdyby nie zamiłowanie do gry w karty. Robert Maaskant został trenerem Wisły.

Bogdan Basałaj
Fot. Michał Lepecki / Agencja Gazeta
Bogdan Basałaj
Robert Maaskant
voetbalzone.nl
Robert Maaskant
Tomasz Kulawik miał dobry humor przed powrotem na ławkę trenerską
Fot. Micha3 Lepecki / Agencja Gazeta??????????????
Tomasz Kulawik miał dobry humor przed powrotem na ławkę trenerską
SERWISY
Zobacz ostatni mecz Wisły z Widzewem »

Jeszcze w czwartek 41-letni szkoleniowiec NAC Breda opowiadał holenderskim dziennikarzom o pomyśle na pokonanie Heerenveen, a kilkadziesiąt godzin później podpisał dwuletni kontrakt z Wisłą. Z beniaminkiem holenderskiej ekstraklasy pożegnał się w zgodzie, bo klub ma kłopoty finansowe (m. in. musi zapłacić milion euro za nieprawidłowości w odprowadzaniu podatków) i tnie koszty, a Maaskant do najtańszych trenerów nie należy.

Rodzina z futbolowego światka, ale bez "blablabla"

Na ogół do Polski przychodzą trenerzy bezrobotni, lub na dorobku. Po przeczesaniu rynku i wielogodzinnych rozmowach z kandydatami krakowianie zdecydowali się jednak zapłacić za Maaskanta. Kwota nie jest zawrotna (ok. kilkudziesięciu tysięcy euro), ale historyczna, bo wcześniej Wisła brała trenerów za darmo. - Zagraniczni fachowcy z osiągnięciami są bardzo drodzy. Maaskant jest młody, ambitny i przekonała mnie jego wizja budowania zespołu. W grę wchodził jeszcze Włoch i Niemiec - podkreśla Bogdan Basałaj.

Prezes Wisły zapewnia, że z zatrudnieniem trenera nic wspólnego nie miał Holender Stan Valckx, nowy dyrektor sportowy krakowian (oficjalnie jeszcze nie został przedstawiony). Ale w tę wersję w kraju wicemistrzów świata nie wierzą, bo Valckx jest dobrym znajomym Boba Maaskanta, byłego piłkarza, trenera, menedżera i ojca Roberta. Obaj robili interesy, gdy Valckx był dyrektorem sportowym PSV Eindhoven.

Poza tym rodzina Maaskantów od lat należy do futbolowego światka Holandii. Robert co piątek spotykał się z kilkoma znanymi piłkarzami i trenerami (m .in. z Pierrem van Hooijdonkiem, byłym napastnikiem reprezentacji) w ulubionej restauracji i po kilka godzin grał w karty. - Przy partyjce rozmawiają o światowej piłce. Maaskant od pewnego czasu nie ukrywał, że w Bredzie nie dzieje się dobrze, bo zespół jest osłabiany. Myślał o odejściu, więc może po sznurku te informacje dotarły do Krakowa? To nie byłby pierwszy taki przypadek - mówi nasz rozmówca z Holandii.

Basałaj: - Valckx nie podsunął mi kandydatury Maaskanta, ale razem jeździliśmy na rozmowy z kandydatami. Spośród kilku szkoleniowców ten będzie najlepszy.

Wbrew oczekiwaniom Holender nie jest typem zamordysty, więc zamiast rządów twardej ręki będzie próbował utemperować piłkarzami rozmowami, w czym jest bardzo skuteczny. Niedawno sprzeciwił mu się Leonardo, gwiazda Bredy. Brazylijczyk oburzył się, bo Maaskant zarzucił mu samolubną grę. Szkoleniowiec nie nałożył jednak na niego kary, nie odsunął od składu, tylko wszystko spokojnie wytłumaczył i było po konflikcie. Właśnie takie podejście odpowiada Basałajowi. - Rządy silnej ręki były popularne w latach 90. w lidze niemieckiej. Teraz się od tego odchodzi. Np. Joachim Loew czy Jurgen Klopp próbują docierać do zawodników rozmową. Nasi piłkarze mają problemy i szkoleniowiec musi sobie z tym poradzić - zaznacza prezes.

Maaskant jako pierwszy trener lub asystent zmieniał kluby już dziewięć razy! Pracował w Go Ahead Eagles, FC Zwolle, Willem II, MVV Maastricht, Roosendaal. Z tą ostatnią drużyną dwa razy awansował do ekstraklasy. - Jest trenerską nadzieją Holandii. Jeszcze jako piłkarz uczęszczał na kursy i jako jeden z najmłodszych zrobił uprawnienia. Ciągle jednak należy do średniej klasy fachowców, do objęcia Ajaksu czy PSV jeszcze mu daleko. Styl? Nie jest to Leo Beenhakker, uwielbiający opowieści w stylu "blablabla", ani też Louis Van Gaal, który trzyma zawodników krótko i chce być w zespole numerem jeden. Lubi mieć wszystko do końca wyjaśnione, a taktykę ustala pod zespół - zaznacza nasz rozmówca.

Gwiazda telewizji

Maaskant jest bardzo otwarty. Był etatowym gościem w programach telewizyjnych aż do momentu, gdy w Bredzie zarzucono mu zbyt dużą medialność. Musiał usunąć się w cień, ale dalej zaskakiwał celnymi i kąśliwymi uwagami. Był także ulubieńcem holenderskich fanek, które uważały go za najprzystojniejszego szkoleniowca Eredivisie. W poniedziałek Holender poprowadzi z Wisłą pierwszy trening. Do Krakowa nie sprowadzi swoich rodaków i będzie pracował z dotychczasowym sztabem.

Meczem z Widzewem Łódź z wicemistrzami Polski pożegnał się tymczasowy szkoleniowiec Tomasz Kulawik. Wygrał, dzięki bramce Dragana Paljicia, którego w inauguracyjnym meczu z Arką Gdynia wysłał... na trybuny.

Więcej informacji o Wiśle znajdziesz - tutaj »


  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów