W 68 minucie meczu w Kielcach na boisku zawrzało. Na szesnastym metrze ostro sfaulowany przez Wojciecha Szymanka został Kamil Kuzera. Zdaniem sędziego sytuacja miała miejsce tuż przed polem karnym. Czy na pewno?
Chwilę po faulu piłkarze obu drużyn zaczęli się przepychać, czego efektem były żółte kartki dla Ukaha i Mijailovicia. Arbiter Marcin Borski uspokoił nieco gorące głowy zawodników, po czym nakazał wykonanie rzutu... wolnego, dokładnie wskazując miejsce, z którego powinien być rozegrany.
Czy faul rzeczywiście miał miejsce kilka centymetrów przed linią pola karnego? A może Koronie Kielce należał się rzut karny?