W piątkowym hicie spotkają się dwie odmienione drużyny. Górą będzie zespół gospodarzy potężnie wzmocniony rodzimymi gwiazdami, czy drużyna, której rewolucyjnie odświeżony skład oparto na zawodnikach zagranicznych?
Fot. Kuba Atys / Agencja Gazeta
29. kolejka. Polonia Warszawa - Legia Warszawa 1:0
Fot. Kuba Atys / Agencja Gazeta
29. kolejka. Polonia Warszawa - Legia Warszawa 1:0
Fot. Marcin Stępień / Agencja Gazeta
Ebi Smolarek podczas sparingu między GKS Bełchatów i Polonią Warszawa
"Czarne Koszule" już w ubiegłym sezonie walczyć miały o najwyższe cele. Rzeczywistość okrutnie zweryfikowała plany ambitnego właściciela Polonii i zespół trenera Jose Marii Bakero długo bronił się przed degradacją.
Nie zrażony tym faktem Józef Wojciechowski latem jeszcze raz sypnął groszem, tym razem dużo poważniej przygotowując się do piłkarskiej batalii. W efekcie zespół wzmocniony został m.in. perspektywicznym Jakubem Tosikiem, doświadczonym Dariuszem Pietrasiakiem, walecznym Patrykiem Rachwałem i bramkostrzelnym Arturem Sobiechem. Największym jednak hitem letniego transferowego polowania w Polonii okazało się zatrudnienie Euzebiusza Smolarka. Odkurzony napastnik reprezentacji Polski może stać się gwiazdą wielkiego formatu. Nie wolno zapominać również o Bruno. Z piłkarza grającego do tej pory w Jagiellonii Białystok Bakero będzie miał z pewnością pożytek.
O tym, jak silną drużynę udało się w Polonii zorganizować stanowi fakt, że w pierwszym meczu przeciwko Górnikowi trzej nowo pozyskani zawodnicy, którzy z miejsca mieli wzmocnić jedenastkę - Tosik, Rachwał i Smolarek - zasiedli na ławce rezerwowych. Inaczej było z Sobiechem, który zaczął spłacać się już od meczu w Zabrzu. Napastnik sprowadzony z Ruchu Chorzów za milion euro strzelił jedną z dwóch bramek, jakie zaaplikowali przestraszonemu beniaminkowi piłkarze Bakero. Drugiego gola zdobył niezawodny Adrian Mierzejewski, który mimo wakacji utrzymał wysoką dyspozycję.
Kiedy Polonia walczyła o pierwsze ligowe punkty w tym sezonie, legioniści fetowali otwarcie nowego stadionu pokazowym meczem z Arsenalem Londyn. Na tle piłkarzy regularnie grających w rozgrywkach Ligi Mistrzów, nowe gwiazdy Macieja Skorży zagrały ze zmiennym szczęściem.
Blado wypadł występ bramkarza Marijana Antolovicia, wciąż niepewnie w obronie grał Srdja Knażević. Z drugiej strony z dobrej strony pokazał się Bruno Mezenga, fantastyczną bramkę zdobył Alejandro Cabral, a do momentu urazu świetnie grą dyrygował Ivica Vrdoljak. To właśnie tego ostatniego może zabraknąć w piątkowym meczu. - Mamy nadzieję, że Ivica będzie gotowy do gry w piątek, ale by był brany pod uwagę przy ustalaniu składu, musi trenować przynajmniej jeden dzień - mówi Maciej Skorża.
Chorwat w meczu z Arsenalem mocno wspomagał linię obrony. Gdy wszedł za niego ofensywnie grający Maciej Iwański, obrońcy zostali bez wsparcia i zaczęli popełniać błędy. Każdy z czwórki: Jędrzejczyk, Kneżević, Wawrzyniak, Komorowski popełnił co najmniej jeden poważny błąd, który kończył się stratą gola. Ostatecznie Legia przegrała z zespołem Arsene Wengera 5:6. Choć pięć goli strzelonych tak uznanemu rywalowi może robić wrażenie, to nie można zapominać, że był to tylko mecz towarzyski. Dopiero w piątkowym meczu na stadionie Polonii poznamy prawdziwą wartość odmienionej drużyny Legii.
Legia zrewanżuje się za ostatnią porażkę?
Ostatnie derby Warszawy rozegrano całkiem niedawno. W 29. kolejce poprzedniego sezonu Polonia pokonując Legię utrzymała się ostatecznie w Ekstraklasie, a prowadzeni wtedy jeszcze przez Stefana Białasa piłkarze spod znaku "elki" stracili w praktyce szanse na grę w europejskich pucharach.
Piątkowy mecz zapowiada się szczególnie interesująco nie tylko dlatego, że będzie to pierwsze spotkanie o stawkę Legii Macieja Skorży. "Czarne Koszule" po premierowej kolejce Ekstraklasy wspólnie z GKS-em Bełchatów przewodzą ligowej tabeli, więc w starciu z lokalnym rywalem bronić będą pozycji lidera.