Liga Europejska. Cenne zwycięstwo Wisły

Andrzej Klemba, Szawle
2010-07-15, ostatnia aktualizacja 2010-07-16 08:14

Wisła bardzo długo męczyła się ze słabeuszem z Litwy, ale po bramkach braci Brożków właściwie przesądziła awans do trzeciej rundy eliminacji Ligi Europejskiej. - Gdybyśmy strzelili gola wcześniej, to wynik byłby wyższy niż 2:0 - uważa trener Henryk Kasperczak. W piątek krakowianie poznają kolejnego rywala


Fot. Mateusz Skwarczek / Agencja
ZOBACZ TAKŻE
Przed pierwszym oficjalnym meczem Wisły w tym sezonie nie brakowało znaków zapytania. Po sprzedaży Marcelo i Arkadiusza Głowackiego zespół został poważnie osłabiony. Obrona łącznie z bramkarzem została całkowicie przebudowana. Nawet trener Henryk Kasperczak nie wiedział, jak będzie wyglądała współpraca między piłkarzami pochodzącymi z pięciu różnych krajów. Tym bardziej że zagrali ze sobą tylko raz.

Kolejny pytajnik stał przy Macieju Żurawskim. Wszyscy w klubie chcieliby zobaczyć 34-letniego piłkarza w formie sprzed pięciu lat. - Chciałbym przypomnieć się golami, ale sam nie wiem, w jakiej jestem dyspozycji - przyznał Żurawski. Podobnie chyba myślał szkoleniowiec, bo posadził zawodnika na ławce rezerwowych.

Kibice Wisły doczekali się debiutu z prawdziwego zdarzenia Łukasza Garguły. Choć 29-letni piłkarz jest w Wiśle już przecież od roku, to rozegrał trzy mecze - w sumie niespełna 45 minut. Cały czas jednak leczył kontuzje. Wczoraj pierwszy raz wystąpił w podstawowym składzie. Wreszcie mógł pokazać, czy jest warty pensji blisko 400 tys. euro rocznie. Garguła niczym się nie wyróżnił - nie zaliczył asysty, a jego dośrodkowania nie były trudne do rozszyfrowania.

Już w Szawlach rozchorował się Wojciech Łobodziński. Kasperczak miał więc spory problem, bo w grę wchodziło wystawienie do podstawowego składu Patryka Małeckiego. 22-letni piłkarz tydzień temu mocno podpadł, gdy odmówił wyjścia na boisko w drugiej połowie sparingu z Hannoverem 96. - Przecież już przeprosił - próbował tłumaczyć Kasperczak. - Poza tym prawie przez całe przygotowania dobrze pracował, a np. nie mogłem ryzykować wystawienia Andraża Kirma, którego z nami w ogóle nie było.

Piłkarze Wisły zapowiadali, że od meczu z FC Szawle zaczną zmazywać plamę z poprzedniego sezonu, kiedy niespodziewanie zostali wyeliminowani przez Levadię Tallin. - Nie mogłem doczekać się tego momentu - zapewniał Paweł Brożek, napastnik Wisły.

By się zrehabilitować, muszą jednak co najmniej awansować do fazy grupowej. Pierwsza przeszkoda wydawała się bardzo łatwa do pokonania. Siódmy zespół litewskiej ekstraklasy nie ma w składzie żadnego piłkarza, którego wicemistrzowie Polski mogliby się obawiać.

W 11. min krakowianie powinni prowadzić, ale Małecki przegrał pojedynek sam na sam z Sergiejem Kosowem. Od tego momentu było widać, że Wisła jest lepsza, ale co z tego, skoro jej zawodnicy pudłowali, grali zbyt indywidualnie, brakowało im precyzji i zrozumienia. Okazje marnowali Mateusz Kowalski, Paweł Brożek i debiutujący Erik Czikosz.

Po przerwie wiślacy niemal nie schodzili z połowy gospodarzy, którzy opadli z sił. Paweł Brożek prześcigał się jednak w marnowaniu znakomitych sytuacji - spudłował i z pięciu metrów, i z siedmiu. Litwini coraz częściej faulowali, próbowali wszystkich metod, by utrzymać bezbramkowy remis, który byłby dla nich dużym sukcesem.

Krakowianie nie potrafili wykorzystać także stałych fragmentów. Nie spieszyli się i grali jakby w przekonaniu, że bramka i tak wreszcie padnie. W końcu jednak trener Kasperczak postanowił pomóc szczęściu i wpuścił na boisko Żurawskiego. Ale i on zawiódł. W 70. min dostał piłkę od Piotra Brożka, ale źle w nią trafił. Krakowianie dalej bili głową w mur.

W końcu od kompromitacji uratował ich ten, który tak fatalnie pudłował. Po podaniu Boguskiego sprytnym strzałem piętą Paweł Brożek dał prowadzenie Wiśle. Dwie minuty później po rzucie rożnym podwyższył jego brat Piotr.

- Uff, tak samo było z Levadią. Mieliśmy mnóstwo sytuacji, ale nie mogliśmy strzelić bramki. Teraz wreszcie się udało - cieszył się Paweł Brożek.

Rewanż w czwartek na stadionie Hutnika, a już dziś losowanie trzeciej rundy.

FC Szawle - Wisła Kraków

Bramki: Paweł Brożek (78. po podaniu Boguskiego), Piotr Brożek (80. po podaniu Jirsaka),

FC: Kosow - Pilypas, Kanczelskis, Lunskis, Silenas - Janusaskas (61. Lapeikis), Kolić, Kuklys, Jasaitis Ż - Kozlovs, Viktoravicius (46. Raskow).

Wisła: Jovanić - Czikosz, Kowalski, Cleber, Diaz - Małecki (64. Żurawski), Sobolewski, Garguła (71. Jirsak), Piotr Brożek - Paweł Brożek, Boguski.

Sędzia: Meir Levi z Izraela.

  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos