Zaskakujące wyznanie dyrektora sportowego Widzewa

Bartłomiej Derdzikowski
2010-07-07, ostatnia aktualizacja 2010-07-07 16:50

Na miesiąc przed pierwszym meczem w ekstraklasie klub z al. Piłsudskiego może sprzedać kluczowego piłkarza. - Jeśli Darvydas Sernas odejdzie z Widzewa, to zastąpimy go kimś, kogo również będziemy chcieli wytransferować po jakimś czasie - bez ogródek przyznaje Marek Zub

Darvydas Sernas
Fot. Marcin Wojciechowski / AG
Darvydas Sernas
W zakończonym w czerwcu pierwszoligowym sezonie Sernas zdobył dla drużyny z al. Piłsudskiego 13 goli. Lepszy był tylko Marcin Robak, król strzelców w rozgrywkach. Reprezentant Litwy był więc bardzo ważnym punktem Widzewa. Tak samo miało być w ekstraklasie. Tyle tylko, że w niedzielę 26-letni Sernas wyjechał z Wronek, gdzie na zgrupowaniu trenują widzewiacy. Klub zgodził się na trzydniowe testy swojego ofensywnego pomocnika w Hapoelu Tel Awiw, którego piłkarze są w Austrii na obozie. Mistrz Izraela przygotowuje się do gry w Lidze Mistrzów (startuje od drugiej rundy eliminacyjnej tak jak Lech Poznań) i wzmacnia zespół.

W środę Sernas ma wrócić do Polski. Ale czy na długo? - Jeśli ostatecznie Hapoel zaoferuje nam kwotę transferu, która według nas odzwierciedla umiejętności Darvydasa, to nie będziemy robili przeszkód zawodnikowi - przyznaje dyrektor Zub. I zdradza - dość zaskakująco - jakie klub ma plany na przyszłość. - Jeśli Darvydas odejdzie z Widzewa, to zastąpimy go kimś, kogo również będziemy chcieli wytransferować po jakimś czasie. Nie jest sztuką kupowanie znanych wszystkim gwiazd, tylko znalezienie mało znanych, ale dobrych zawodników, i wypromowanie ich w Widzewie. Kto znał Sernasa jeszcze półtora roku temu? Nikt, a dziś jest on jednym z bardziej cenionych zawodników. Chcemy, żeby takich przypadków było jeszcze więcej - przyznaje dyrektor sportowy.

Zub nie zdradza oczywiście, jaką kwotę chce zapłacić Hapoel za Litwina. "Gazeta" nieoficjalnie dowiedziała się jednak, że w grę wchodzą naprawdę duże pieniądze - nawet milion euro, czyli ponad 4 mln zł. Tyle Widzew nie zarobił na transferze od lat.

A co będzie, jeśli do Widzewa przyjdą oferty dla innych ważnych piłkarzy, choćby Marcina Robaka, Mindaugasa Panki czy Dudu? - Nie zakładamy z góry transferów piłkarzy grających regularnie w pierwszej drużynie - mówi Zub. - Jeżeli pojawi się jakaś bardzo atrakcyjna oferta, będziemy ją rozważać jak w przypadku Darvydasa Sernasa. Nie zabiegamy jednak o takie propozycje. Przy podjęciu decyzji o sprzedaży któregokolwiek z zawodników oprócz ceny w grę wchodzi również to, czy mamy go kim zastąpić w przypadku odejścia.

Tego lata Widzew sprowadził dwóch ofensywnych piłkarzy - lewego pomocnika Rafała Grzelaka i napastnika Prejuce'a Nakoulmę. Na obu pozycjach grał Sernas. Czy do drużyny dołączy jeszcze ktoś? - Jeżeli zapadnie decyzja o jeszcze jednym transferze, to będzie dotyczył zawodnika kluczowego. Jednocześnie dalej będziemy szukali okazji na rynku transferowym, tak jak to było chociażby ze wspomnianym Sernasem - odpowiada "Gazecie" dyrektor Zub.

Podobno priorytetem jest sprowadzenie stopera. Portal internetowy widzewiak.pl podał nawet informację, że wkrótce testowany będzie środkowy obrońca z Portugalii. - Proszę o trochę cierpliwości, wkrótce przedstawimy nowego zawodnika i wszystkie szczegóły będą znane - kończy Zub.

  • 1 komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    5 głosów