25-letni zawodnik Dynama Moskwa do Rosji przeszedł za 800 tys. euro z PGE GKS-u Bełchatów. W drużynie nie jest pierwszoplanową postacią, ale gra często. Przez dwa sezony wystąpił w 38 meczach, a w tym na razie w czterech, ale leczył kontuzję. Z końcem roku wygasa jego kontrakt z Dynamem, a już za tydzień mógłby podpisać umowę z innym klubem. Wisła chętnie by go pozyskała, bo na prawej obronie ma tylko Petera Szinglara, a forma Słowaka po kontuzjach jest niepewna.
Pytali tylko menedżera
- Dynamo ma pierwszeństwo w negocjacjach z Kowalczykiem. Wkrótce będę rozmawiał z dyrektorem sportowym i wtedy dowiem się, jakie są plany klubu wobec Marcina - mówi Mariusz Piekarski, menedżer piłkarza. - Powrót do Polski? Marcin nie narzeka na grę w Rosji. Są zapytania ze strony innych klubów, w tym z Wisły, ale to było bardziej sondowanie niż złożenie konkretnej propozycji.
Kowalczyk potwierdza słowa menedżera, ale zaprzecza, by Wisła skontaktowała się z nim. - Moja przyszłość jest w rękach Dynama - zaznacza piłkarz.
Liczy na najlepszy sezon
W ostatnim spotkaniu ligowym przed przerwą letnią już od pod okiem nowego trenera [Miodraga Bożovicia - przyp. red.] Kowalczyk zagrał 90 minut i szkoleniowiec był z niego zadowolony. Teraz prawonożny obrońca jest z Dynamem na obozie w Austrii. Przez tydzień leczył kontuzję, ale w środę wystąpił w sparingu z Zestafoni FC. Do przerwy, kiedy był na boisku był remis 1:1. Ostatecznie Gruzini wygrali 3:1.
- Konkurencja na bokach obrony nie jest tak duża, jakbym chciał. Właściwie mamy dwóch nominalnych prawych defensorów. Prawdopodobnie wzmocnimy rywalizację na tych pozycjach - twierdzi Bożović na stronie oficjalnej klubu.
Dinamo chce budować silniejszą drużynę. W tym sezonie apetyty były duże, ale po 11. kolejkach zespół z Moskwy jest dopiero 10. Rosjanie niedawno ściągnęli napastnika Schalke Kevina Kuranyiego.
- Dobrze mi się pracuje z Bożoviciem. Mam nadzieję, że efekty tej pracy zobaczymy na boisku i będzie to mój najlepszy sezon w karierze - twierdzi Kowalczyk.
Makinwa ważniejszy
Na razie jednak dużo ważniejsze, niż namówienie Polaka do powrotu do ekstraklasy, dla Wisły jest pozyskanie napastnika. Wczoraj do Włoch poleciał Bogdan Basałaj, prezes krakowian. W Rzymie prawdopodobnie będzie negocjował transfer Stephana Makinwy z Lazio.
Wicemistrzowie Polski już od ponad miesiąca starają się ściągnąć nigeryjskiego napastnika. Pierwsza oferta została jednak odrzucona i nazwana "żenującą".