W prasie pojawiły się informacje o zainteresowaniu Panathinaikosu stoperem z Gliwic. Zawodnik dementuje jednak te pogłoski. - Z tego co wiem to do Piasta nie wpłynęła oferta z Panathinaikosu. Słyszałem za to, że są dwie z klubów niemieckiej Bundesligi. Z jednym z nich działacze z Gliwic podjęli nawet rozmowy. Nie wiem jednak na sto procent o jaki zespół chodzi. Mogę się tylko domyślać, że albo o FC Koln, albo o Hannover 96 ("Przegląd Sportowy nieoficjalnie dowiedział się, że propozycję złożył SC Freiburg - przyp. red.), bo w ostatnich miesiącach właśnie z tych miejsc płynęły sygnały o zainteresowaniu moją osobą - mówi Kamil Glik.
- Poza tym jest jeszcze Lech Poznań. W sumie dużo się dzieje i dobrze. Myślę, że we wtorek przy moim nazwisku będzie już mniej znaków zapytania. Być może, do przyszłego piątku, podpiszę już umowę z nowym pracodawcą. Tak się stanie, jeśli wypali zagraniczna opcja. W przypadku polskiej będę musiał pewnie jeszcze trochę poczekać. Odejdę jednak z Piasta na pewno, bo mam to obiecane.