Przed Legią trener Wisły przestawi figury na szachownicy

Piotr Jawor, rb
2010-05-06, ostatnia aktualizacja 2010-07-21 14:06

Takiego komfortu Henryk Kasperczak jeszcze nie miał. Podczas meczu z Legią może skorzystać z niemal wszystkich zawodników, ale niespodzianek dla rywali nie przewiduje. - A czym mam ich zaskoczyć? - ucina szkoleniowiec


Fot. Mateusz Skwarczek / Agencja
ZOBACZ TAKŻE
O takiej sytuacji Maciej Skorża, poprzedni trener krakowian, nawet nie miał co marzyć. Miesiącami czekał na powrót do zdrowia Łukasza Garguły, a w co najmniej kilku meczach musiał sobie radzić bez Radosława Sobolewskiego, Arkadiusza Głowackiego czy Pawła Brożka. Kasperczakowi w składzie brakuje tylko Konrada Gołosia, który ostatni raz koszulkę Wisły założył trzy lata temu.

Po wczorajszym treningu wydawało się, że szczęście jednak zaczyna opuszczać szkoleniowca, bo już na początku zajęć do szatni musiał zejść Piotr Brożek. Okazało się, że obrońca krakowian ma problemy z paznokciem, ale nie jest to nic poważnego. - Przeciwko Legii powinien zagrać, ale wcześniej czeka go zabieg - wyjaśnia Kasperczak.

Trening z okładem na łydce zakończył też Rafał Boguski, który został kopnięty przez Marcelo. - Piłkarze wiele razy tak obrywają, szczególnie napastnicy - zaznacza Kasperczak.

Szkoleniowiec ma ból głowy - na kogo postawić w sobotę. Może zastanawiać się nad co najmniej kilkoma wariantami - od rezygnacji z Juniora Diaza, przez wystawienie Issa Ba, aż po posadzenie na ławce Pawła Brożka. Na zajęciach piłkarze przestawiani są jak figury na szachownicy, a roszady sięgnęły nawet środka obrony. - Zobaczymy, czy na Legię będą jakieś zmiany. Znamy ich, oni nas, więc czym mamy się zaskakiwać? - uważa szkoleniowiec.

Stefan Białas, trener warszawian, przygotowuje jednak plan na pokonanie mistrzów Polski, ale będzie on głównie zależał od kontuzji. Na urazy narzekają Maciej Iwański, Bartłomiej Grzelak i Pancze Kumbev. - Na Wisłę na pewno będą zmiany. Musimy ich pokonać za wszelką cenę - zapowiada Białas.

Z kolei przy Reymonta do znudzenia powtarzają, że zespół nie zamierza kalkulować, planuje wygrać ostatnie trzy mecze, by nie oglądać się na rywali. Krakowian jednak ucieszyło... odpadnięcie Ruchu z Pucharu Polski. To oznacza, że jeśli chorzowianie chcą grać w europejskich pucharach, muszą zająć w lidze co najmniej trzecie miejsce i na pewno nie odpuszczą wtorkowego meczu z Lechem Poznań, najgroźniejszym konkurentem Wisły. - Rzeczywiście, Ruchowi została już tylko liga, ale przede wszystkim liczę na swoich chłopaków. Do tytułu mamy jeszcze kawał drogi, ale przecież jesteśmy mistrzami Polski, więc nie możemy się nikogo obawiać - podkreśla Kasperczak.

  • 1 komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    10 głosów