Czy którykolwiek z bramkarzy zdoła choć na chwilę zagrozić Arkadiuszowi Onyszce? Bramkarz Odry wykonał w miniony weekend paradę klasy światowej. Po raz kolejny pokazał, że jest bramkarzem nietuzinkowym
Fot. Dominik Gajda/Agencja Gazeta
Wodzisław. Arkadiusz Onyszko w czasie meczu z Piastem
Fot. Grzegorz Celejewski / AG
Wojciech Grzyb (z lewej) i Aleksander Ptak
Marian Kelemen (z lewej) podczas oficjalnej prezentacji w Śląsku.
1. Norbert Witkowski (Arka Gdynia) - bramkarz, który powoduje ból głowy
Czy jest w Ekstraklasie inna drużyna oprócz Arki, która może pochwalić się dwoma równorzędnymi, dobrej klasy bramkarzami? Witkowski, który od niedługiego czasu zastępuje w bramce Andrzeja Bledzewskiego spisuje się bardzo przyzwoicie. Tym samym sprawia swojemu trenerowi spory - choć należy dodać przyjemny - kłopot z obstawą bramki zespołu z Gdyni.
2. Marcin Cabaj (Cracovia) - interwencja rodem z... cyrku
Nie można ukrywać, że Cabaj i spółka zagrali w meczu z Ruchem fatalne spotkanie. Sam bramkarz nie czuł się między słupkami zbyt pewnie, choć w sytuacji z 15 minuty zachował się bardzo dobrze. Dodatkowo Cabaj urozmaicił swoją interwencję efektownym tygryskiem. Być może cyrkowa sztuczka bramkarza miała dodać kolorytu bezbarwnie grającej drużynie Pasów.
3. Aleksander Ptak (Zagłębie Lubin) - refleks pingpongisty
Gdy okazało się, że w Bełchatowie nie zagra Bojan Isailović, kibice Zagłębia lekko zafrasowani zadawali sobie pytanie: "Czy Ptak zdoła godnie zastąpić Serba?". Po 90 minutach meczu w Bełchatowie odpowiedź mogła być tylko jedna: "Jak najbardziej!". Najlepszym tego dowodem jest obrona strzału Cetnarskiego - stojąca na najwyższym poziomie parada, która podkreśla ollbrzymie umiejętności Ptaka, jego kapitalny refleks i instynkt.
4. Marian Kelemen (Śląsk Wrocław) - zwinność to jego drugie imię
Kolejny bardzo dobry mecz bramkarza Śląska Wrocław. Kelemen nie dał się zaskoczyć Tatajowi, który z bardzo bliskiej pozycji szukał precyzyjnym strzałem długiego rogu bramki Śląska. Łatwość jaka towarzyszyła złożeniu się do interwencji Kelemena zachwyca. Uderzenie lecące na wysokości kolana bramkarza, są bodaj najtrudniejsze do sparowania. Okazuje się, że nie dla golkipera drużyny Tarasiewicza.
- To jest interwencja sezonu! - mówił po spotkaniu Odry z Lechem Mirosław Szymkowiak. Wydaje się, że w tym stwierdzeniu nie ma przesady. Obrona tak silnego strzału z bliskiej odległości wymusza na bramkarzu wykazania najwyższego kunsztu. Dla Onyszki to żaden problem - bramkarz Odry stracił tylko jedną bramkę w aż 5 spotkaniach ekstraklasy (czyste konto w meczach z czołówką: Legią, Lechem i Lechią!).