Pod Wawelem o półfinał

Łukasz Pałucha
2010-03-23, ostatnia aktualizacja 2010-03-23 12:28

Bramkowy remis lub zwycięstwo - taki wynik w rewanżowym meczu 1/4 finału Pucharu Polski z Wisłą da we wtorek awans piłkarzom Lechii. Muszą strzelić gola, ale nie mogą się zbytnio odkryć. Czy to wykonalne?


Fot. Dominik Werner / Agencja Gazeta
Lechia kończy serię trzech meczów w ciągu siedmiu dni z Wisłą. Na razie bilans nie jest korzystny dla gdańszczan, którzy nie strzelili nawet gola. Ale jedna bramka zdobyta we wtorek może być przepustką do półfinału PP i całkowicie zmienić ocenę starć z mistrzami Polski. A tym razem o bramkę może być łatwiej, bo Wisła zagra bez pauzujących za kartki Marcelo i Arkadiusza Głowackiego. - Nawet tak mocny zespół jak Wisła nie ma dobrych zmienników dla tak klasowych piłkarzy. Postaramy się wykorzystać dezorganizację ich bloku obronnego - mówi trener Lechii Tomasz Kafarski.

W pierwszym meczu w Gdańsku było 0:0. Bezbramkowy remis także w rewanżu oznaczać będzie dogrywkę i ewentualnie karne. - Nie będziemy grali na 0:0 - zapewnia Kafarski, ale też dodaje: - Ale z takim zespołem jak Wisła nie można też zagrać zupełnie otwartej piłki. Liczę na polot w grze obrońców i pomocników, chcę, aby rozbijali ataki wiślaków i rozpoczynali tym akcje zaczepne z naszej strony.

W sobotę w lidze Lechia przegrała w Krakowie z Wisłą 0:3, ale przez długi czas była równorzędnym przeciwnikiem dla mistrza Polski. Pod Wawelem cieszą się jednak z tego, że piłkarze Wisły strzelili pierwsze bramki od połowy grudnia. - Już po strzeleniu pierwszego gola każdy złapał luz i zaczęliśmy grać jak stara dobra Wisła. Zeszło z nas ciśnienie - mówi piłkarz Wisły Patryk Małecki. I choć do tej starej dobrej Wisły jemu i jego kolegom jeszcze sporo brakuje, to na rewanżowy mecz z Lechią gospodarze wyjdą na pewno w znacznie lepszych nastrojach. Będą chcieli pokazać bardziej efektowną piłkę, a to... może być na rękę Lechii.

Kafarski w sobotę zaskoczył składem, który znacznie odbiegał od optymalnego. Teraz do wyjściowej jedenastki wrócą zapewne Łukasz Surma, Marcin Kaczmarek czy Tomasz Dawidowski. - Zmiany w składzie będą, ale nie oznacza to, że wracamy do ustawienia z pierwszego meczu pucharowego. Kilku piłkarzy pokazało się przecież w sobotę z dobrej strony - mówi Kafarski. Pod znakiem zapytania stoi tylko występ Karola Piątka, który na poniedziałkowym treningu naciągnął mięsień czworogłowy.

Początek meczu o godz. 20, transmisja w Orange Sport.

  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów