Warszawski zespół w sobotę przegrał w Lubinie z Zagłębiem 0:2, grając od 60. minuty z przewagą jednego zawodnika. Czwarta drużyna ubiegłego sezonu, która ma jeden z najwyższych budżetów w ekstraklasie (20 mln zł) i w której grają byli i obecni reprezentanci Polski (Brzyski, Gancarczyk, Jodłowiec, Przyrowski, Trałka), walczy o utrzymanie.
Tym razem piłkarze "Czarnych Koszul" nie mogą tłumaczyć, że sędzia się pomylił, uznał nieprawidłowo strzeloną bramkę. To raczej oni skorzystali z błędów arbitra. Sebastian Jarzębak zbyt pochopnie pokazał drugą żółtą kartkę Mouhamadou Traore i za bardzo pobłażliwie potraktował napastnika Polonii Daniela Mąkę, który zasłużył na wyrzucenie z boiska. - Podobało mi się, jak w pierwszej połowie graliśmy z drużyną, która jest na fali. W całym meczu byliśmy minimalnie lepsi, ale wciąż mamy jeden poważny problem. Brakuje siły rażenia. Za dużo jest kopania piłki w poprzek boiska, a nie na bramkę. Zastanawiałem się, jak to możliwe, że Martins Ekwueme, którego sprzedaliśmy kiedyś Legii, a którego niedawno chciała nam oddać za darmo, potrafił niemal strzelić gola z dystansu, a z naszej strony takich uderzeń prawie nie było - mówi właściciel Polonii.
Znany z nerwowych reakcji, szybkiego zwalniania trenerów, obcinania bądź wstrzymania pensji zawodnikom, tym razem zachowuje się zupełnie inaczej. - Cztery lata w piłce nauczyły mnie pokory. Coś niecoś już zrozumiałem. Nie, na pewno nie będzie zmiany trenera. Nie byłoby to rozsądne - mówi Wojciechowski, jeden z najbogatszych Polaków. - Wierzę w Bakero, bo spadek byłby dla niego osobistą klęską. Bakero pracuje teraz z Tonym Slotem [byłym asystentem trenerów Barcelony, Valencii]. Razem w końcu coś wymyślą. Na pewno spotkam się z Bakero i drużyną. Chcę ich zmobilizować, ale chcę też, żeby poczuli, że jestem z nimi, że nie odwróciłem się od nich - mówi właściciel Polonii.
Do hiszpańskiego trenera, który w czterech wiosennych spotkaniach zdobył zaledwie dwa punkty, ma jednak zarzut. W drugim kolejnym meczu od pierwszej minuty Tomasz Jodłowiec, najlepszy zawodnik Polonii w poprzednim sezonie, zagrał jako defensywny pomocnik. - Miałem już pretensje o to do Bogusława Kaczmarka. Uważałem, że Polonia lepiej gra, gdy Tomek pozostaje obrońcą, przecież wtedy nie tylko nie przegrywaliśmy, nie traciliśmy bramek przez ponad 500 minut. Gdyby Jodłowiec był na obronie w Lubinie, nie stracilibyśmy gola strzelonego przez Micanskiego. On by nie dał się tak ograć. Teraz nie pora na eksperymenty. Będę namawiał Bakero, żeby wrócił do dawnego ustawienia, ale nie ja będą mu mówił, jak ma ustawić zespół, wyrażę tylko tę opinię - twierdzi Wojciechowski.
Hiszpan nie sprawdza się jednak w roli menedżera. Jego transfery na razie nie pomagają Polonii. W Lubinie w pierwszym składzie z kupionych zimą piłkarzy wystąpili jedynie Tomasz Brzyski i Janusz Gancarczyk. Ten drugi nie dotrwał do końca spotkania. Na ławce rezerwowych siedział wychowanek Barcelony Andreu Mayoral, na ostatnie pół godziny spotkania wszedł kupiony za 225 tys. euro i zarabiający 100 tys. zł miesięcznie Cesar Cortes. Chilijczyk miał pomóc Polonii w strzelaniu goli. W tym sezonie warszawski klub ma najgorszy atak w lidze, tylko 15 zdobytych bramek. - Może Cortes potrzebuje więcej czasu, może innego systemu gry. Na razie się nie sprawdził. Wzięliśmy go w ostatniej chwili, bo nie wyszło nam nic z transferu Niedzielana i Nowaka. Ktoś go polecił Bakero, może go oszukał - mówi Wojciechowski.
Czasu na odrodzenie Polonia ma coraz mniej. Do końca sezonu zostało dziewięć kolejek. Do zajmującego bezpieczną, 14. pozycję Piasta Gliwice "Czarne Koszule" tracą trzy punkty. W sobotę być może najważniejszy mecz sezonu - z Arką Gdynia na Konwiktorskiej. - Przy takim potencjale, jaki mamy, musimy wygrywać z takimi drużynami jak Arka, Piast, Odra. Jeśli wygramy z ostatnich dziewięciu meczów sześć, to spokojnie się utrzymamy - mówi właściciel Polonii.
A jeśli tak się nie stanie i Polonia podzieli los Górnika Zabrze, który z potężnym sponsorem spadł w ubiegłym roku z ligi? - Jeżeli Polonia spadnie, rozstaje się z piłką. Nie mam nawet pomysłu, co wtedy stanie się z Polonią, bo cały czas myślę, że jednak do tego nie dojdzie. Nie szukałem jeszcze kupca - zapewnia Wojciechowski.