Jak co tydzień przygotowaliśmy dla was pięć najładniejszych interwencji ostatniej kolejki. To od waszych głosów zależy, który bramkarz wygra sondę na najlepszą paradę 21. kolejki.
1. Krzysztof Pilarz (Ruch Chorzów) - "Małkowski, daj sobie spokój"
W meczu przy ulicy Cichej zawodnikom Bełchatowa ani razu nie udało się pokonać Krzysztofa Pilarza. Największą na to chrapkę miał chyba Maciej Małkowski, który kilkukrotnie nękał golkipera rywali. Za każdym razem lepszy był jednak Pilarz, jak choćby w 5. minucie.
2. Marian Kelemen (Śląsk Wrocław) - "co za różnica kto tą Legię prowadzi?!"
Przyjście na Łazienkowską Stefana Białasa, który zastąpił Jana Urbana, miało diametralnie odmienić wyniki wicemistrzów Polski. Legioniści może i rzeczywiście grają lepiej niż za poprzedniego szkoleniowca, cóż jednak z tego, skoro trafia im się taki przeciwnik jak Kelemen. Wydawało się, że kapitalny strzał Rybusa musi wpaść w okienko, słowacki bramkarz miał jednak najwidoczniej inne plany.
3. Paweł Kapsa (Lechia Gdańsk) - szybszy od Brożka
Niewiele zabrakło, a Marcin Pietrowski zaliczyłby "kapitalną" asystę przy bramce dla Wisły. Wydawało się, że Paweł Brożek z zimną krwią wykorzysta jego "fantastyczne" prostopadłe podanie głową. I pewnie by wykorzystał, gdyby nie szybkie wyjście z bramki Pawła Kapsy, który uprzedził snajpera mistrzów Polski i nie pozwolił mu przełamać kryzysu, w jakim niewątpliwie w tym sezonie jest Brożek.
4. Łukasz Sapela (GKS Bełchatów) - biegać można i tyłem
Grzegorz Baran zauważył, że golkiper gości wyszedł przy rzucie rożnym z bramki i sprytnym strzałem głową postanowił go przelobować. I pewnie by mu się to udało, gdyby nie kapitalne zachowanie Łukasza Sapeli, który w ekspresowym tempie cofnął się kilka kroków i zdołał przerzucić piłkę nad poprzeczką.
5. Jasmin Burić (Lech Poznań) - "zaprezentuję się tym Francuzom"
Przy Bułgarskiej nikt już nie pamięta (czy raczej nie chce pamiętać) o Gordanie Goliku czy Harisie Handżiciu. Franciszek Smuda, gdy jeszcze był trenerem Lecha, narzekał, że piłkarzy sprowadzają mu ilościowo a nie jakościowo. Gdy teraz patrzy na interwencje Jasmina Buricia to pewnie pluje sobie w brodę, że na niego nie postawił. Docenili go za to wysłannicy francuskich klubów, którzy podobno przyjechali do Poznania żeby zobaczyć go w meczu z Jagiellonią.