Defensywny pomocnik zmaga się z problemami ze zdrowiem od kilku sezonów, ale u każdego kolejnego szkoleniowca Cracovii występował w pierwszym składzie. Na początku sezonu popadł w konflikt z ówczesnym trenerem Arturem Płatkiem i został przesunięty do rezerw klubu. - Wchodzę do szatni, mam być przedstawiony zawodnikom, a na korytarzu mijam Arka. On mi coś bąknął, że zaraz ma trening rezerw. To było moje największe zaskoczenie - mówił "Gazecie" trener Orest Lenczyk.
W tym sezonie Baran zagrał tylko trzy mecze ekstraklasy w pełnym wymiarze, w pozostałych jedenastu wcześniej schodził z boiska. Pod jego nieobecność drużyna grała w kratkę: przegrała z Odrą Wodzisław, wygrała z Wisłą, a w meczu z Legią Warszawa straciła dwie bramki zaraz po tym, jak Baran został zmieniony.
Pech nie opuszcza pomocnika, bo w Poznaniu został kopnięty w kolano przez Roberta Lewandowskiego i też musiał opuścić boisko. Kilka dni później wciąż zmagał się z wielkim krwiakiem, a stłuczona noga dawała o sobie znać przy kolejnych ćwiczeniach.
Wczoraj Baran trenował razem z pozostałymi kolegami. - Z każdym kolejnym dniem jest coraz lepiej, ale wciąż nie mam ostatecznej decyzji lekarzy. Ból jest mniejszy, a to mnie cieszy - twierdzi pomocnik.
Koledzy z zespołu doceniają grę Barana i jego ambicję. - Od pomocników często zależy nasza gra defensywna. Jeśli rozbijają ataki rywali, obrońcom gra się łatwiej - wyjaśnia Marek Wasiluk, stoper Cracovii.
Zresztą Lenczyk rozpoczyna ustalanie składu od Barana. Jednak przed starciem z Koroną nie ma wielkiego pola manewru, bo w roli defensywnego pomocnika może wystawić jeszcze Sławomira Szeligę lub Wojciecha Łuczaka. Obydwaj nie spełniają oczekiwań szkoleniowca. - Pod nieobecność Barana brakuje kogoś, kto ma charyzmę i układa grę w środku pola - tłumaczył Lenczyk.
Trudno też spodziewać się, by trener postawił na wariant ofensywny z Mateuszem Klichem i wracającym po kontuzji Michałem Golińskim. Wczoraj krakowianie trenowali na obiektach przy Suchych Stawach, a zajęcia kończyli w śnieżycy.
Baran: - Chciałbym zagrać w sobotę, bo mecz z Koroną jest dla nas bardzo ważny. Znając życie, trener Lenczyk podejmie decyzję o moim występie w dniu meczu, jeśli nie przed pierwszym gwizdkiem sędziego.