Średnia nie jest dramatyczna, ale jeśli mistrzowie Polski równie rzadko będą trafiali w lidze, to pod tym względem zaliczą najgorszy sezon za czasów Skorży. Jesienią strzelali 1,8 gola na mecz. Podobną skuteczność mieli w poprzednim sezonie, ale w pierwszym roku pod wodzą Skorży zdobywali 2,3 bramki. - W sparingach graliśmy dobrze, ale ciągle brakuje nam bramek - przyznaje szkoleniowiec.
Arkadiusz Głowacki, kapitan Wisły: - W meczu z Zagłębiem Sosnowiec [remis z wiceliderem II ligi 0:0 - przyp. red.] mieliśmy może cztery okazje, a więcej było walki i szamotaniny. Wyniki w sparingach nie mają przełożenia na ligę.
W dwóch ostatnich sezonach za strzelanie bramek odpowiedzialny był Paweł Brożek. Spisywał się bez zarzutu. Jesienią leczył jednak kontuzję i zastąpili go Patryk Małecki oraz... obrońca Marcelo. Szkopuł w tym, że reprezentacyjny napastnik ciągle nie jest w formie i nawet Skorża przyznaje, że może wrócić dopiero za kilka spotkań. - Czuję się coraz lepiej, ale brakuje mi dynamiki i świeżości. Dwa gole w sparingach? To były trafienia z pięciu metrów, takie w moim stylu - śmieje się Brożek.
Napastnik Wisły jest już gotowy do gry przez 90 minut. Mniej siły ma Rafał Boguski, który w inauguracyjnym meczu w Bełchatowie będzie jego partnerem w ataku. - 45 minut z Zagłębiem to była dla niego optymalna dawka. Chciałbym jednak, by z GKS-em zagrał dłużej - podkreśla Skorża.
Na ławce rezerwowych Wisły brakuje jednak zawodnika, który mógłby wspomóc napastników. Piotr Ćwielong został sprzedany do Śląska Wrocław, a Patryk Małecki będzie łatał dziury na prawym skrzydle (z GKS-em nie zagra za kartki). Skorża z uśmiechem mówi o przesunięciu do ataku Marcelo, ale niewykluczone, że w sobotę będzie musiał zdecydować się na taki manewr. Chyba że w ostatnich dniach uda się sprowadzić napastnika. - W tej sprawie nic nie będę mówił, bo klub już trzy lata szuka takiego zawodnika. Na razie sprawa wygląda tak, że przeciwko GKS-owi zagram z Rafałem. Transfery zostawmy trenerowi i zarządowi - ucina Brożek.