Trudna droga przed Jagiellonią

Tomasz Piekarski
2010-02-24, ostatnia aktualizacja 2010-02-24 08:52

Najpierw trening, później konferencja prasowa, następnie sesja zdjęciowa, a na koniec prezentacja - piłkarze Jagiellonii mieli we wtorek pracowity dzień. W sobotę natomiast przed nimi już pierwsze spotkanie w lidze. - Jeszcze nie jesteśmy pewni utrzymania, do tego daleka droga - przestrzega trener Michał Probierz.

Prezentacja Jagiellonii Białystok
Fot. Marcin Onufryjuk / Agencja
Prezentacja Jagiellonii Białystok
Po jesiennych spotkaniach białostoczanie zajmują wysokie (patrząc na to, że sezon rozpoczynali z minus dziesięcioma punktami na koncie, co było karą za korupcję) dziesiąte miejsce w tabeli. Jednak też ich przewaga nad pozycją barażową wynosi zaledwie dwa punkty.

- Jeszcze nie jesteśmy pewni utrzymania, do tego daleka droga. Dlatego przestrzegam wszystkich przed huraoptymizmem, bo te ujemne punkty ciągle będą nam się odbijać czkawką. Musimy teraz zrobić wszystko, żeby jak najszybciej zapewnić sobie utrzymanie w ekstraklasie, ale na pewno czeka nas ciężka runda - mówił na wczorajszej konferencji prasowej trener Probierz.

Podpisali, ale nie zagrają

Aby walka o pozostanie w lidze na przyszły sezon okazała się skuteczna, podczas przerwy w rozgrywkach kadra Jagi została wzmocniona. Kontrakty z białostockim klubem podpisało siedmiu nowych zawodników. Niewykluczone jednak, że tylko czterech z nich wiosną zagra w żółto-czerwonych barwach w ekstraklasie. Rafał Grzyb ma bowiem do końca czerwca ważną umowę z Polonią Bytom i do Jagiellonii trafi zapewne dopiero latem. Kamil Kalinowski, chociaż był z zespołem na obozie w Turcji, to wiosną będzie grał w Młodej Ekstraklasie. Natomiast Mladem Kascelan, o czym informowaliśmy wczoraj, będzie mógł grać w Jadze, jeżeli zgodę wyrazi na to FIFA (Międzynarodowa Federacja Piłki Nożnej). Pomocnik występował już bowiem w tym sezonie w dwóch klubach (ŁKS-ie Łódź oraz Karpatach Lwów), a zgodnie z przepisami barw trzeciej drużyny prezentować już nie może.

- Wysłaliśmy już do FIFA wniosek z prośbą o umożliwienie mu gry w Jagiellonii. Motywowaliśmy go tym, iż przepis FIFA, która zabrania reprezentowania trzech klubów w jednym sezonie, ma na celu przede wszystkim stabilność rozgrywek. Naszym zdaniem ta stabilność nie będzie zagrożona, bo zawodnik będzie występował w trzech klubach, które rozgrywają swoje mecze w trzech różnych klasach rozgrywkowych, a dodatkowo w dwóch krajach - tłumaczy Agnieszka Syczewska, rzecznik prasowy Jagiellonii.

Wielkiej szansy wiosną na występy w podstawowym składzie Jagi nie mają też młodzi wychowankowie. Mimo że kilku z nich było wraz z zespołem na ostatnim zgrupowaniu w Turcji.

- Ci młodzi zawodnicy mają przede wszystkim systematycznie się rozwijać. Oczywiście wprowadzanie młodych piłkarzy do zespołu jest ważne, ale dla nas teraz najważniejsze jest utrzymanie się w ekstraklasie - mówi szkoleniowiec Jagiellonii. - Ponadto ci młodzi zawodnicy muszą udowadniać na boisku, że są lepsi od starszych graczy. Na razie do nich im jeszcze trochę brakuje.

Trener potrafi zaskakiwać

Z pozostałej czwórki zawodników pozyskanych podczas przerwy w rozgrywkach - El Mehdi, Piotr Klepczarek, Maycon, Jarosław Lato - teoretycznie najbliżej gry w podstawowym składzie są trzej ostatni. Trudno bowiem przypuszczać, że El Mehdi wygryzie z pierwszej jedenastki Thiago Cionka czy Andriusa Skerlę. Chyba że szkoleniowiec zdecyduje się przesunąć go na lewą stronę obrony, gdzie o miejsce w składzie będzie rywalizował m.in. z Klepczarkiem.

- Nowi zawodnicy bardzo szybko wkomponowali się w zespół i powinni być znaczącym wzmocnieniem drużyny - uważa trener Probierz.

Największe nadzieje, jeżeli chodzi o poprawienie gry ofensywnej białostoczan, są związane z przyjściem do klubu Laty oraz Maycona. Brazylijczyk wszak to król strzelców ligi białoruskiej, który jednak w sparingach nie wpisał się ani razu na listę strzelców. Być może było to spowodowane tym, że trener Probierz ustawiał go raczej z boku pomocy, a nie w ataku.

- Będę grał, gdzie wystawi mnie trener, najważniejsze jest to, żebym mógł pomóc drużynie - stwierdza Maycon.

Natomiast jeżeli chodzi o Latę, to w jego przypadku pewna niewiadoma to forma. Pomocnik w zasadzie przez ostatnie pół roku, po tym jak musiał odejść z Polonii Warszawa, nie grał w spotkaniu ligowym.

- Dlatego podczas tych przygotowań chciałem jak najlepiej przygotować się do nadchodzącej rundy. Jednak oczywiście sparingi to nie jest to samo co mecze o punkty - przyznaje Lato. - W zasadzie podczas przerwy w rozgrywkach wszystkie drużyny niepewne utrzymania wzmacniały się, ale kto się rzeczywiście wzmocnił, okaże się 15 maja [wtedy zostanie rozegrana ostatnia kolejka spotkań - red.]. Jeżeli zaś chodzi o Jagiellonię, to do zespołu, który był już ułożony, doszło kilku chłopaków i mam nadzieję, że podniesiemy poziom sportowy drużyny. Będziemy walczyć o coś więcej niż utrzymanie w lidze, będziemy piąć się w górę tabeli. Na razie jednak nie mogę być nawet pewny tego, czy zagram w Kielcach z Koroną w podstawowym składzie. To wie tylko trener. Szkoleniowiec już nieraz pokazał, że potrafi podjąć decyzje trudne i zaskakujące, ale najważniejsze, że są to decyzje pozytywne dla zespołu.

Bez zmian taktyki

Trener Probierz podczas przerwy w rozgrywkach próbował różnych ustawień swej drużyny. Patrząc tylko przez pryzmat wyników sparingów można stwierdzić, że testy te nie wyszły najlepiej. Białostoczanie rozegrali 11 sparingów, dwa z nich wygrali, dwa zremisowali, a siedem pojedynków zakończyło się ich porażką.

- Wszystko to co zaplanowaliśmy, zostało wykonane podczas okresu przygotowawczego. Mieliśmy też dobrych sparingpartnerów, którzy pokazywali nam, jakie błędy popełniamy. Na tle silnych przeciwników potrafiliśmy jednak też zrobić parę rzeczy, chociaż oczywiście brakowało jeszcze tej kropki nad "i" w naszej grze - mówi szkoleniowiec białostoczan.

- Trzeba też pamiętać, że większość tych sparingów graliśmy w różnych składach. Trener testował pewne warianty taktyczne, które jednak wyglądały gorzej od tego podstawowego systemu 4-4-2. Może dlatego też teraz nie będzie zmian w systemie naszej gry w trakcie sezonu, ale gdyby trener nie spróbował tego w okresie przygotowawczym, a później chciałby to zrobić w trakcie trwania sezonu, to chyba byłoby gorsze. Oczywiście też jednak w tych meczach kontrolnych nie błyszczeliśmy skutecznością. Strzelaliśmy zazwyczaj po jednej bramce, a to było za mało, aby pokonać zespoły z Czech czy Ukrainy, z którymi graliśmy na obozie w Turcji. Faktem jest, że w tych sparingach nie było zwycięstw, a chcieliśmy się nauczyć wygrywać, żeby potem od razu przełożyć to na ligę - kończy kapitan Jagi Tomasz Frankowski.

  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    3 głosy