Kłopoty PGE GKS-u Bełchatów to już przeszłość

Rozmawiał Damian Bąbol
2010-02-15, ostatnia aktualizacja 2010-02-15 19:13

- Z drużyny nie odejdzie już ani Dawid Nowak, ani nikt inny. - zapewnia prezes PGE GKS-u Bełchatów

Dawid Nowak
Fot. Radosław Jóźwiak / AG
Dawid Nowak
Rozmowa z Andrzejem Zalejskim*

Damian Bąbol: Na początku roku wszystko wskazywało na to, że drużyna zostanie wyprzedana, a tymczasem nic takiego nie ma miejsca. Poradziliście już sobie z kłopotami finansowymi?

Andrzej Zalejski: Zapewniam wszystkich kibiców, że tak. Mieliśmy problemy, kiedy w grudniu skończyła się nam umowa z PGE, ale takie rzeczy czasami się zdarzają. Ale nawet nie rozważaliśmy wyprzedaży piłkarzy, bo sytuacja nie była aż tak dramatyczna, jak niektórym się wydawało. Owszem, był temat odejścia Dawida Nowaka, ale to przecież nic dziwnego. W końcu cały czas trwa okres transferowy.

No właśnie, jak wygląda sprawa Nowaka?

- Temat Dawida, podobnie jak innych naszych zawodników, uważam za zamknięty. Nikt z PGE GKS-u przed rozpoczęciem rundy wiosennej nie odejdzie.

Czy oprócz Zbigniewa Zakrzewskiego do PGE GKS-u dołączy jeszcze jakiś nowy piłkarz?

- Nie. Trener Rafał Ulatowski już wypowiedział się, że kadra, jaką dysponuje, go zadowala. Wierzymy mu i, prawdę mówiąc, podzielamy jego opinię.

W tym składzie drużynę stać na walkę o miejsce w pierwszej trójce i w efekcie awans do europejskich pucharów?

- Oczywiście, że tak. Zajęcie miejsca premiowanego grą na szczeblu europejskim to wciąż nasz cel numer jeden. Myślę, że po powrocie ze zgrupowania na Cyprze drużyna będzie jeszcze silniejsza niż jesienią i osiągniemy ten cel. Wszyscy na to mocno liczymy.

Trudno w to jednak wierzyć, kiedy wiadomo, że możliwości finansowe GKS-u są mocno ograniczone. Klub już nie jest potentatem...

- W Bełchatowie tak naprawdę nigdy nie było eldorado. To zresztą nie jest klucz do sukcesu. Przynajmniej ja tak uważam. Jestem przekonany, że przy zdecydowanie skromniejszych wydatkach można osiągnąć wyznaczony cel i utrzymywać drużynę na niezłym sportowym poziomie.

Wróćmy na chwilę do problemów, o których sporo się mówiło na początku roku. Trener Ulatowski przyznał niedawno, że mocno niepokoi się o to, co będzie z drużyną po zakończeniu sezonu. Aż dziesięciu zawodnikom w czerwcu kończą się kontrakty. Więc jak będzie?

- Będzie dobrze. Z kilkoma zawodnikami, którym kończą się umowy, podjęliśmy już rozmowy. Po powrocie drużyny ze zgrupowania zamierzamy je kontynuować i negocjować z kolejnymi zawodnikami. Do końca sezonu będziemy mieć załatwioną tę sprawę.

Nie powtórzy się już sytuacja z lata ubiegłego roku, kiedy Jacek Popek, Grzegorz Fonfara, Janusz Gol oraz trener Ulatowski podpisywali nowe kontrakty "za pięć dwunasta", czyli tuż przed ich wygaśnięciem.

- Mam nadzieję, że nie, ale trzeba pamiętać, że kiedy negocjacje z piłkarzami przedłużają się czasami w nieskończoność, to nie zawsze wina jest po stronie klubu. Często za taką sytuację odpowiedzialni są zawodnicy, którzy próbują wywalczyć jak najlepsze dla siebie warunki.

Nie martwią Pana porażki GKS-u na obozie na Cyprze?

- Absolutnie nie. Wręcz napawają optymizmem, bo jak zawsze świetnie spisywaliśmy się w meczach kontrolnych, to później fatalnie zaczynaliśmy ligę. Najwyższa forma musi przyjść na pierwszy pojedynek z Wisłą Kraków i kolejnymi rywalami. Wierzę, że tak będzie.

*Andrzej Zalejski od dwóch lat jest prezesem PGE GKS-u Bełchatów.

  • 1 komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    6 głosów