Wisła w pierwszym meczu rundy wiosennej zmierzy się w Bełchatowie z GKS-em. Później mistrzom Polski wcale nie będzie łatwiej, bo podejmują coraz lepiej grający zespół Arki Gdynia, a następnie wybierają się do Białegostoku. Nie wiadomo, czy do tego czasu zdążą dojść do pełni sił dwaj narzekający na urazy napastnicy.
- Nie wyobrażam sobie, byśmy przed rundą wiosenną nie kupili kogoś do ataku - podkreśla trener Maciej Skorża. Problem wraca co pół roku. Od czasu przyjścia Skorży krakowianie sprowadzili dobrego obrońcę (Marcelo) i pomocnika (Junior Diaz), ale do napastników nie mają nosa. Szkoleniowcowi marzył się wysoki i bramkostrzelny piłkarz. Nie sprawdzili się Beto i Radosław Matusiak, niewiele pożytku było z niskiego Dudu Omagbemiego. Stawkę napastników sprowadzonych przez Skorżę uzupełnia Andrzej Niedzielan, który w Wiśle grał słabo, ale w Ruchu Chorzów wyrósł na czołowego piłkarza.
Skorża nie ustaje w poszukiwaniach wysokiego napastnika, ale jest niemal pewne, że nie będzie to Polak. - Prowadzimy zaawansowane rozmowy z kilkoma zawodnikami, ale wszyscy grają zagranicą - przyznaje szkoleniowiec.
Wiele wskazuje na to, że napastnik, którego Wisła chce pozyskać, nie przyjedzie na testy tylko od razu podpisze kontrakt. To na ogół wiąże się ze zdecydowanie wyższą sumą odstępnego. W tym momencie mistrzów Polski stać na wydatek ok. 300 tys. euro.
Od kilku dni negocjacje są jednak ułatwione, bo odpadła konkurencja klubów zachodnich, które w lutym nie mogą już dokonywać transferów. - Rzeczywiście mamy coraz więcej sygnałów od przedstawicieli piłkarzy, którzy nie załapali się do tych klubów. Może coś z tego wyniknie - zastanawia się Skorża. - Na całym rynku europejskim panuje jednak stagnacja, choć zazdrościłem Lucescu [trener Szachtara Donieck - przyp. red.], który podczas sparingu pokazywał mi dwóch zawodników, którzy kosztowali po 6 mln euro.
Jeśli krakowianom nie udałoby się sprowadzić żadnego napastnika, to w pierwszym meczu sezonu mieliby spory problem, bo z PGE GKS-em Bełchatów za żółte kartki nie zagra Patryk Małecki. W tej sytuacji na zgrupowaniu w Turcji Skorża w ataku próbował nawet... obrońcę Marcelo.
Krakowianie mają nadzieję, że na kolejnym obozie gotowy do gry będzie Paweł Brożek. 27-letni napastnik od końca listopada nie gra z powodu kontuzji, ale poleci z zespołem do Hiszpanii. - Ciągle odczuwa jakieś dolegliwości, ale musi je przezwyciężyć. Nie wyobrażam sobie, by nie zagrał w sparingach - podkreśla Skorża.
Niewykluczone, że w Hiszpanii testowani będą dwaj piłkarze. Być może zjawi się lewy obrońca. Na poprzednim zgrupowaniu Skorża spodziewał się dwóch zawodników na tę pozycję, ale żaden się nie zjawił. - Jeden zadzwonił i poinformował, że zdecydował się na grę w Chinach. Wolał tam mieć pewny kontrakt niż przechodzić u nas testy - przyznaje Skorża.