Latem bośniacki bramkarz był na testach w drużynie mistrza Polski. Pojechał nawet na obóz do Austrii. Po powrocie był bardzo blisko podpisania umowy, ale z powodów finansowych nie doszło do transferu. Nurković wyjechał z Krakowa, po drodze dostał telefon z Wisły i czekał nawet na stacji benzynowej na rozwój wydarzeń. W końcu jednak menedżer Bośniaka nie doszedł do porozumienia z krakowskim klubem.
Mistrz Polski nadal szuka jednak bramkarza, który byłby w stanie rywalizować z Mariuszem Pawełkiem. Nie udało się sprowadzić Marcela Moretto (w Wiśle uznano, że 200 tys. euro kontraktu to za dużo), więc wrócił pomysł sprowadzenia Nurkovicia.
- Rzeczywiście, był kontrakt ze strony Wisły. Pytali się, jaka jest sytuacja Adisa - potwierdza Hadis Zubanović. - Powiedzieliśmy, że teraz czekamy na konkretną ofertę. Wydaje mi się, że coś może wyjść z tego transferu.
Nurković ma za sobą dwa mecze w reprezentacji Bośni i Hercegowiny - przeciwko Iranowi i Azerbejdżanowi. Jesienią w ekstraklasie bośniackiej zagrał w 12 z 15 kolejek. Teraz jest najlepsza pora, by pozyskać 24-letniego bramkarza, bo za pół roku kończy się jego kontrakt z NK Travnik. Przed sezonem Bośniacy wyceniali go na 200 tys. euro. Teraz zadowolą się nawet 25 proc. tej sumy. Wisła może też podpisać kontrakt z Nurkoviciem już teraz, ale umowa wejdzie w życie 1 lipca. Wtedy nie zapłaci nic, ale zawodnika będzie miała do dyspozycji dopiero po sezonie.
- Jeśli nie dojdzie do transferu zimą, to Adis będzie nakłaniany do przedłużania kontraktu. Inaczej usiądzie na ławce rezerwowych - twierdzi Zubanović.