- Nikt mi niczego nie obiecał, ale już jestem po pewnych rozmowach. Na tym etapie mogę powiedzieć, że się raczej dogadamy. Zależy mi na tym, żeby był u nas konsultantem przy otwartej kurtynie, za wiedzą i zgodą PZPN. Nie chcę, aby "Franz" chował się za płotem, ilekroć przyjedzie do nas. Marek Bajor byłby w tym układzie pierwszym szkoleniowcem zespołu, a trener Smuda jego doradcą - wyjaśnia prezes Zagłębia.
Innego zdania są przedstawicielePZPN. - Jestem przeciwny takiemu rozwiązaniu - twierdzi dyrektor sportowy PZPN Jerzy Engel, który już wcześniej ostro krytykował łączenie funkcji przez Leo Beenhakkera i jego asystenta Rafała Ulatowskiego. Poprzedni Selekcjoner pomagał Feyenoordowi, a jego pomocnik jednocześnie pracował jako szkoleniowiec GKS Bełchatów.