Trenerzy, kibice, atmosfera - przewaga Wisły przed hitem

Piotr Jawor, Andrzej Klemba
2009-10-18, ostatnia aktualizacja 2009-10-18 14:54

Na boisko wyjdzie 22 piłkarzy, ale na sukces w meczu Lecha Poznań z Wisłą Kraków pracują także ci, których widać rzadziej - sztaby szkoleniowe, prezesi, skauci, pracownicy marketingu. Pomagają też kibice, a o wyniku decydują tak niemierzalne atuty jak atmosfera czy przywiązanie do klubu. Początek meczu o godz. 17.

Jakub Wilk
Fot. Piotr Skórnicki / Agencja Gazeta
Jakub Wilk
Paweł Brożek
Fot. Mieczysław Michalak / Agencja Gazeta
Paweł Brożek
Maciej Skorża
Fot. Mieczysław Michalak / Agencja Gazeta
Maciej Skorża
ZOBACZ TAKŻE
Skauting

W poszukiwaniu piłkarzy Lech jest kilka lat przed Wisłą, ale efektów tego nie widać. Dla poznaniaków pracuje kilku skautów w Polsce oraz zagranicą (m.in. na Białorusi, Litwie, Łotwie, Estonii i Bałkanach). Mimo tak rozbudowanej siatki klub pluł sobie w brodę, że zbyt późno zaczął przeczesywać białoruski rynek, bo wówczas mógłby zatrudnić piłkarzy Bate Borysow, który awansował do Ligi Mistrzów. Tymczasem do niedawna dla Wisły pracował tylko jeden skaut, a kilka miesięcy temu trener Maciej Skorża zatrudnił Edwarda Klejndinsta i Jozefa Csaplara, którzy przejęli część obowiązków zwolnionego Jacka Bednarza.

Były dyrektor sportowy Wisły przegrał kilka bitew z Markiem Pogorzelczykiem z Lecha Poznań. Nie zdołał przekonać do przeprowadzki pod Wawel napastnika Roberta Lewandowskiego, ale też odpuścił walkę o bramkarza Grzegorza Kasprzika, który dziś jest rezerwowym w Lechu. Poznaniacy zresztą wydawali sporo, ale często trafiali kulą w płot, przez co dziś mają w składzie takich zawodników jak Haris Handzić (jeden mecz w ekstraklasie) czy Gordan Golik (dwa). Podczas gdy w Wiśle transferową władzę przejął Skorża, w Lechu zawodziła komunikacja na linii trener - dyrektor sportowy. Niektórych zawodników Franciszek Smuda, były szkoleniowiec Lecha, przekreślał już po pierwszym treningu, a mimo tego klub decydował się na ich zakup. Przewaga Lecha.

Trenerzy

Jacek Zieliński jest o 11 lat starszy, ale to jego jedyna przewaga nad Skorżą. Obaj szkoleniowcy przeszli podobną drogę, a platformą do wybicia się był Groclin Grodzisk Wlkp. Skorża z małego miasteczka przeniósł się do wielkiej Wisły, dla której normą było zdobywanie mistrzostwa Polski, a w planach zawsze był zapisany awans do Ligi Mistrzów. W polskiej lidze Skorża poradził sobie bez problemu. "Kupił" szatnię, choć nie był ani dyktatorem (jak Dan Petrescu), ani kolegą (Adam Nawałka). Na zawsze w CV zostanie mu jednak fatalne przygotowanie drużyny na mecze z Levadią Tallin.

Z kolei Zieliński wraz z Groclinem przeniósł się do Polonii Warszawa, a później już sam do Poznania. Nie przyjął się zupełnie. Nie ma autorytetu Franciszka Smudy, a w szatni zastał piłkarzy, z których każdy ciągnie wózek w inną stronę. Zawodnicy albo nie chcą go słuchać, albo to szkoleniowiec udziela im kiepskich wskazówek. Efektem jest aż 11 punktów mniej od Wisły. Przewaga Wisły.

Przywiązanie

Siłą Wisły jest przywiązanie do klubu. Arkadiusz Głowacki, bracia Brożkowie czy Radosław Sobolewski są w Krakowie od lat. Łączą ich mistrzostwa Polski, ale także niepowodzenia w eliminacjach Ligi Mistrzów oraz ciągła chęć rehabilitacji. Inna sprawa, że pożegnać się z Krakowem nie jest łatwo. Czas wielkich transferów skończył się wraz z odejściem Jakuba Błaszczykowskiego i Dariusza Dudki. Dziś chętnych na zawodników mistrza Polski po prostu nie ma.

Tymczasem zawodnikom Lecha w głowie ciągle mieszają menedżerowie, opowiadając, że ktoś chce za nich zapłacić nawet siedem milionów euro. Dlatego głośno o chęci opuszczenia klubu mówią m.in. Semir Sztilić oraz Lewandowski, a Hernan Rengifo z powodu marnego zaangażowania został przeniesiony do Młodej Ekstraklasy. Poznaniakom brakuje w szatni lidera, którym kiedyś był Piotr Reiss. W Wiśle tę rolę pełni Radosław Sobolewski, a zastępują go Brożek lub Głowacki. Przewaga Wisły.

Kibice

Według sondażu przeprowadzonego dla "Gazety" co czwarty polski kibic sympatyzuje z Wisłą. Z Lechem tylko co dziesiąty. Ten sezon fani obu klubów muszą cały spędzać w podróżach. Lech w roli gospodarza występuje w oddalonych o 60 km Wronkach, Wisła do Sosnowca jeździ 15 km dalej. Poznańscy kibice pod tym względem prezentują się lepiej. Do Wronek jeździ ich średnio cztery tysiące, wiślaków dwa razy mniej. Fani Lecha nie popisali się za to w Stalowej Woli, kiedy po porażce ze Stalą obrzucili swoich pupili butelkami. Także przyjazd Wisły do Wronek nie zelektryzował sympatyków wielkopolskiej drużyny. Z powodu mniejszego zainteresowania organizatorzy nawet zdemontowali dodatkową trybunę.

Na dodatek wiślacy na wyjazdach grają koncertowo - wygrali wszystkie sześć spotkań (bilans bramek 9:2). Lech u siebie raz wygrał, ale także przegrał i zremisował (5:6). Przewaga Wisły.

Atmosfera

To oczywiście banał, ale nic nie buduje tak klimatu w drużynie jak zwycięstwa. W lidze Wisła tak dobrze w historii jeszcze nie grała. Na 27 możliwych do zdobycia punktów straciła tylko dwa. Osiem wygranych i jeden remis pozwoliły piłkarzom nieco zapomnieć o fatalnym występie w europejskich pucharach. Krakowianie nie grają efektownie, nie gromią rywali, ale konsekwentnie prą w kierunku trzeciego z rzędu mistrzostwa. Inaczej jest w Lechu. Strata 11 punktów po niespełna jednej trzeciej sezonu sprawia, że marzenia o tytule w Poznaniu mogą powoli odkładać na kolejny sezon. Budowaniu atmosfery nie pomaga też odsunięcie do ME Rengifo. Przewaga Wisły.

Finanse

Raport firmy consultingowej Deloitte pokazał, że największe przychody miał Lech (39 mln zł). Druga była Wisła (33,6 mln zł). Kilka lat temu krakowski klub był krezusem polskiej ligi. Od dwóch lat trwa proces coraz większego usamodzielniania się Wisły od Bogusława Cupiała, właściciela zespołu. Recesja sprawiła, że klub sam musi troszczyć się o swój budżet i nie ma co liczyć na pomoc ze strony Tele-Foniki. Prezes Marek Wilczek przyznał, że niepowodzenia w europejskich pucharach oznaczały dziurę wielkości 15 mln euro. Na dodatek nie udało się jej załatać sprzedażą piłkarza. W Lechu na pieniądzach może nie śpią, ale aż takich problemów nie mają. Na transferze Rafała Murawskiego zarobili 3,2 mln euro, wydali 1 mln euro. Także w rankingu Ernst & Young stabilności finansowej i siły medialnej klubów polskiej ekstraklasy Lech wyprzedził Wisłę. Przewaga Lecha.

Piłkarze - przewaga Wisły

Bramkarze - oba kluby łączy problem na tej pozycji. W ciągu trzech lat w Lechu szansę dostało pięciu zawodników (Krzysztof Kotorowski, Emilan Dolha, Ivan Turina, Grzegorz Kasprzik i Jasmin Burić), a krakowianie przetestowali 20 bramkarzy, ale ciągle stawiają na Mariusza Pawełka. 28-letni zawodnik potrafi przepuścić najprostszy strzał, ale w ostatnich meczach spisuje się bez zarzutu, a nawet ratuje krakowianom punkty. W Lechu w ostatniej kolejce udany debiut zaliczył 22-letni Burić, ale niedoświadczonego bramkarza może przerosnąć ranga meczu Lech - Wisła.

Obrońcy - krakowianie wyjdą w żelaznym zestawieniu - stoperzy Arkadiusz Głowacki i Marcelo grają niemal bezbłędnie, a nie odstają od nich boczni Piotr Brożek i Pablo Alvarez. Lech wystąpi bez serca defensywy. Manuel Arboleda bardzo dobrze gra głową, potrafi wyprowadzić piłkę, a do tego kieruje defensywą. Z powodu kontuzji w niedzielę go jednak zabraknie. Co więcej, słabszy okres ma drugi stoper Bartosz Bosacki, który zawinił np. przy golu z Legią. Krakowianie muszą za to uważać na Seweryna Gancarczyka, który lubi rajdy lewym skrzydłem, a do tego potrafi przymierzyć z rzutu wolnego.

Pomocnicy - w środku pola ciekawie zapowiada się pojedynek rozgrywających. Z powodu kontuzji Radosława Sobolewskiego pięć minut w Wiśle ma Tomasz Jirsak. Naprzeciwko stanie Semir Sztilić, którego najlepszy czas w Lechu już chyba minął. Atutem gospodarzy ma być gra skrzydłami. Szczególnie groźna jest prawa strona, po której biega Sławomir Peszko (cztery gole w tym sezonie). Tyle że na tej pozycji Wisła może odpowiedzieć Patrykiem Małeckim (pięć bramek), a po drugiej stronie ma Andraża Kirma. Przy takich graczach trener Skorża bez wahania może zastosować jedną ze swoich ulubionych zagrywek, czyli zamienić się miejscami.

Napastnicy - Lech największy problem ma w ataku, bo z napastników może liczyć tylko na Roberta Lewandowskiego. Reszta zawodników albo jest kontuzjowana, albo przesunięta do ME. Małe kłopoty mają też krakowianie, bo Paweł Brożek jest daleki od formy, a Piotr Ćwielong miewa mecze, gdy nie trafił do siatki z trzech metrów. Z kolei na ławce rezerwowych Wisły brakuje ofensywnych graczy, bo kontuzje leczą Rafał Boguski i Łukasz Garguła.

Kogo warto kupić do składu? Stawiasz na Wisłę czy Lecha? »


  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    4 głosy