Szamotulski w Jagielloni

Tomasz Piekarski
2009-09-29, ostatnia aktualizacja 2009-09-29 19:11

We wtorek stało się faktem to, co od kilku dni było niemal pewne. Grzegorz Szamotulski został zawodnikiem Jagiellonii. 33-letni bramkarz złożył podpis pod kontraktem, który na razie ma obowiązywać do czerwca. W dokumencie znalazła się jednak klauzula mówiąca o tym, że umowa może być przedłużona o kolejne dwa lata

Grzegorz Szamotulski
Fot. Małgorzata Kujawka / AG
Grzegorz Szamotulski
Nad sprowadzeniem Szamotulskiego białostoczanie zastanawiali się już przed rozpoczęciem poprzedniego sezonu. Ostatecznie jednak postawili na 40-letniego Piotra Lecha. Po zakończonych rozgrywkach z doświadczonym golkiperem nie przedłużono umowy, bowiem włodarze klubu postawili na dwóch młodych bramkarzy. W Jadze został 22-letni Rafał Gikiewicz, który już wiosną pokazał się z dobrej strony w ekstraklasie. Do zespołu wrócił też (z wypożyczenia do II-ligowej Freskovity Wysokie Mazowieckie) 20-letni Grzegorz Sandomierski, który debiut w krajowej elicie zaliczył już dwa sezony temu.

W pierwszych sześciu spotkaniach bronił Gikiewicz, jednak nie spisał się w nich dobrze, jego konto obciąża kilka goli straconych przez białostoczan. Dlatego też trenerzy postawili na Sandomierskiego. Młody bramkarz w obecnych rozgrywkach grał w trzech meczach (jeden w Pucharze Polski) i zachował czyste konto. Mimo to włodarze klubu doszli teraz do wniosku, że w zespole brakuje golkipera z większym doświadczeniem.

- Nie uważam jednak, że błędem było postawienie na dwóch młodych bramkarzy. Ściągamy Grzegorza Szamotulskiego, gdyż po prostu pojawiła się taka okazja. To pozwoli nam zwiększyć konkurencję o miejsce w bramce - mówi Michał Probierz, trener Jagiellonii.

- Latem nie widzieliśmy potrzeby sprowadzania bramkarza, ale teraz to uległo zmianie - stwierdza z kolei Cezary Kulesza, jeden z właścicieli klubu, odpowiedzialny za sprawy sportowe. - Jeden z naszych bramkarzy zaczął popełniać błędy i doszliśmy do wniosku, że musimy znaleźć kogoś bardziej doświadczonego, a tym kimś okazał się Szamotulski.

Nowy zawodnik Jagi jest wychowankiem Lechii Gdańsk, lecz w polskiej lidze zaistniał grając w Legii Warszawa. Potem występował też w Śląsku Wrocław i Amice Wronki oraz w Grecji, Austrii, Szkocji, Anglii, Izraelu. Ostatnio w zasadzie zmieniał klub co pół roku. W ostatnim sezonie występował w szkockim Hibernian. Teraz jest wolnym zawodnikiem i może podpisać kontrakt z nowym klubem mimo zamkniętego okienka transferowego.

- Mogłem zostać w Hibernian. Miałem już nawet dogadany kontrakt, ale potem okazało się, że trener złożył rezygnację i ruszyła fala. Pracę stracił asystent pierwszego szkoleniowca, trener bramkarzy i ze mną ostatecznie nie przedłużono kontraktu - wyjaśnia Szamotulski, który ostatni raz na boisku wystąpił w kwietniu, a później zmagał się z kontuzją kolana.

- Teraz już jednak prawie wszystko jest w porządku. Chociaż muszę jeszcze nadrobić zaległości treningowe, a ile mi to zajmie czasu, to się dopiero okaże - dodaje nowy bramkarz Jagi.

Szamotulski złożył wczoraj podpis pod umową, która będzie obowiązywać na razie do czerwca. Wtedy jednak może być przedłużona o dwa lata.

- Warunek jest taki, że musimy utrzymać się w lidze i mam nadzieję, że właśnie tak się stanie - mówi Szamotulski. - Ostatnio nie miałem innych propozycji. Jagiellonia wyciągnęła do mnie rękę i postanowiłem zaryzykować. Mam świadomość, że mój nowy klub jest na ostatnim miejscu w tabeli, ale wierzę też, że niedługo to się zmieni. Z drugiej strony sytuacja byłaby inna, gdyby białostoczanie nie rozpoczynali sezonu z dziesięcioma ujemnymi punktami. Ale wtedy może by mnie nie potrzebowali?

Szamotulski na razie nie liczy na miejsce w podstawowym składzie Jagi. Przede wszystkim najpierw musi dojść do optymalnej dyspozycji po kontuzji. Z drugiej strony dziwne byłoby to, gdyby z wyjściowego składu białostoczan wypadł Sandomierski, który w dotychczasowych spotkaniach spisywał się dobrze. W sobotnim meczu z Legią to właśnie on powinien wybiec w podstawowym składzie.

- Na razie broni Sandomierski, a Szamotulski musi się do końca wyleczyć - stwierdza krótko trener Probierz.

Pozyskanie bramkarza to być może jeszcze nie koniec ruchów transferowych w Jagiellonii.

- Przydałby się nam jeszcze środkowy pomocnik, który zastąpiłby Pawła Zawistowskiego [zerwał wiązadła w kolanie i na jesieni już nie zagra - red.]. Jednak ciężko jest teraz znaleźć kogoś o odpowiednich umiejętnościach i z kartą zawodniczą na ręku, a przecież tylko takich graczy można zatrudniać - wyjaśnia Kulesza.

Jagiellonia - Cracovia 0:0 Remis po słabym meczu »


  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    2 głosy