Piłkarze Polonii Bytom do kadry Majewskiego!

Rozmawiał Maciej Blaut
2009-09-28, ostatnia aktualizacja 2009-09-28 20:32

- Gdybyśmy wygrywali każdy mecz 5:0, to dopiero wtedy można by mówić o nas jako o jakiejś sensacji ligi - twierdzi Jurij Szatałow, trener bytomskiej drużyny, która po ośmiu kolejkach ekstraklasy jest na trzecim miejscu w tabeli.

Trener Polonii Jurij Szatałow
Fot. Grzegorz Celejewski / Agenc Fot. Grzegorz Celejewski / Agenc
Trener Polonii Jurij Szatałow
Dobra postawa piłkarzy Szatałowa to największa niespodzianka rozgrywek. W niedzielę Polonia gładko pokonała na własnym boisku Arkę Gdynia 3:1.

Maciej Blaut: Przed sezonem zapowiedział Pan, że Polonia będzie walczyć o mistrzostwo Polski. To nie był żart.

Jurij Szatałow, trener Polonii: Dla mnie to oczywiste, że przed pierwszą kolejką w każdym klubie powinno się tak mówić. My też stawiamy sobie ambitne cele. Nie ukrywam jednak, że priorytetem jest dla nas zawsze najbliższy mecz i wymyślenie sposobu, jak go wygrać. Może jestem słabym szachistą, bo nie chcę wybiegać myślami zbyt daleko do przodu.

Skąd wzięły się ostatnie sukcesy Polonii?

- Ja żadnych sukcesów nie widzę. Za rewelację też nas nie uważam. Gdybyśmy wygrywali każdy mecz 5:0, to dopiero wtedy można by mówić o nas jako o jakiejś sensacji. Ale my tylko spokojnie wykonujemy swoją robotę. Wiadomo: pomalutku i do przodu.

Oglądając mecz z Arką, miałem wrażenie, że poloniści stali się bardzo pewni swoich umiejętności i w pełni mogli kontrolować przebieg wydarzeń na boisku.

- Trafił pan w dziesiątkę. Sporo rozmawiamy i wiele pracujemy nad tym, aby zawodnicy byli bardziej pewni siebie. Jeśli tak się stanie z każdym piłkarzem, to wtedy zyska też cały zespół. Wiadomo, że nie zawsze nam się to jeszcze udaje. Nawet w tym ostatnim meczu Arka kilka razy zepchnęła nas do obrony.

Co musicie jeszcze zrobić, aby fachowcy uwierzyli, że jesteście w stanie powalczyć o czołowe lokaty w kraju?

- W Polonii pracuję dopiero pięć miesięcy. Uważam, że trener potrzebuje na zbudowanie zespołu minimum półtora roku. Aby Polonia była prawdziwym monolitem, niezbędny nam jest czas. Jestem pewien, że możemy grać jeszcze lepiej. Szczególnie po wpadce z Bytovią okazało się, że musimy mieć mocniejszą ławkę rezerwowych. Często spotykam się z działaczami, dyskutujemy także o koniecznych wzmocnieniach. Kilka osób już nawet nad tym pracuje. Czy stać nas na zajęcie czołowej lokaty? Sezon jest długi - nie wiadomo, czy nie przydarzą się nam jakieś kontuzje, wykluczenia z powodu kartek. Moim zdaniem o grę w europejskich pucharach walczy nawet 12 zespołów. Nam na pewno przydarzą się jakieś słabsze mecze. To niemożliwe, abyśmy przez cały sezon utrzymali taką skuteczność jak teraz.

Dobra gra Polonii przełożyła się też na zainteresowanie innych klubów Pana osobą?

- Nawet gdybym miał jakąś propozycję, to by mnie teraz nie interesowała. Po prostu cieszy mnie praca, którą wykonuję. Będzie mi oczywiście niezmiernie miło, jeśli ktoś mnie kiedyś doceni i zauważy.

Zaskoczyła Pana nominacja Stefana Majewskiego na stanowisko selekcjonera reprezentacji Polski [Szatałow był asystentem Majewskiego w Amice Wronki - przyp. red.]?

- Nie. Rozmawiałem ze Stefanem i wiedziałem, że tak będzie. Zresztą Stefan już wcześniej miał dwie takie propozycje. Wtedy do jego nominacji jednak nie doszło. Trudno przewidzieć, jak sobie poradzi w nowej roli. Na pewno trzeba znaleźć powody ostatnich porażek kadry i je wyeliminować.

Poleci Pan Majewskiemu do kadry jakiegoś polonistę?

- Przynajmniej raz na miesiąc rozmawiamy ze Stefanem. Przy najbliższej okazji podpowiem mu dwa nazwiska. Nie zdradzę, o kogo chodzi, bo nie wiem, jak mój zespół zareagowałby na wyróżnianie niektórych zawodników.

Poprzednik Majewskiego Leo Beenhakker żalił się, że w Polsce bardzo ciężko pracuje się trenerom obcokrajowcom. Potwierdzi Pan tę tezę?

- Ja mam także polski paszport, więc może dlatego zawsze pracowało mi się tu bardzo łatwo? (śmiech) Polacy nie są ksenofobami. Czasem tylko z trybun można usłyszeć jakieś dziwne hasła. W bezpośrednich relacjach z ludźmi nigdy nie miałem żadnych problemów. We wszystkich klubach, w których pracowałem, miałem dobre relacje z zarządem i piłkarzami. Budowanie wzajemnego zaufania to zresztą dla mnie podstawowy warunek pracy. Ktoś mądry zauważył, że kobieta nie może być trochę w ciąży. Podobnie jest z zaufaniem - nie można mieć go do kogoś tylko trochę.

  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    5 głosów