Drużyna z Gdańska miała grać z Nielbą już tydzień temu, ale spotkanie zostało przełożone z powodu żałoby po katastrofie w kopalni "Wujek-Śląsk". Lechia była wtedy przybita słabą grą i porażką z Legią w Warszawie, ale w międzyczasie pokonała Zagłębie Lubin i do Wągrowca pojedzie już w znacznie lepszych nastrojach.
W ekipie biało-zielonych dojdzie do kilku zmian w składzie - na mecz pucharowy nie pojadą bowiem Arkadiusz Mysona, Jacek Manuszewski i Ivans Lukjanovs, którzy zagrali po 90 minut w meczu z Zagłębiem.
- Mają drobne urazy, więc dostali wolne - tłumaczy Piotr Gruszka, asystent trenera Tomasza Kafarskiego.
Gruszka prowadzi w tym tygodniu treningi Lechii, bo Kafarski przebywa w Warszawie na kursie trenerskim (musi ukończyć kurs UEFA Pro, aby dostać licencję na prowadzenie zespołu w ekstraklasie - na razie otrzymał warunkową). Pierwszy trener dojedzie do zespołu do Wągrowca i poprowadzi Lechię w meczu z Nielbą.
Najwięcej problemów będzie miał z zestawieniem defensywy. Po wypadnięciu z kadry Mysony i Manuszewskiego w meczowej osiemnastce jest tylko czterech nominalnych obrońców. Ale tylko dwóch z nich - Krzysztof Bąk i Hubert Wołąkiewicz - gra w ekstraklasie. Dwaj kolejni, czyli młodzi Paweł Rosiński i Maciej Osłowski, mają za sobą tylko kilka treningów z pierwszą drużyną.
- Dlatego do obrony będą mogli zostać przesunięci boczni pomocnicy - mówi Gruszka.
Na lewej obronie może z powodzeniem wystąpić Marcin Kaczmarek, na treningach przed sezonem epizody na boku defensywy miał Maciej Kowalczyk.
W meczowej osiemnastce są jeszcze dwaj nowi zawodnicy: rezerwowy bramkarz Sebastian Małkowski (do Wągrowca nie pojedzie Mateusz Bąk) i Jakub Zabłocki.
- Jedziemy trochę osłabieni, ale musimy wygrać z Nielbą. Inny wynik nam nie przystoi - mówi Zabłocki, który pewnie nie zagra jednak od pierwszej minuty. Dobre pół godziny w meczu z Zagłębiem zaliczył bowiem Paweł Buzała. "Buzi" był aktywny, widać było po nim głód gry. Gorzej wypadł ten, którego zmienił, czyli Andrzej Rybski, ale zapewne to on będzie partnerem Buzały w ataku. W starciu z II-ligowcem Lechia powinna bowiem zagrać dwoma napastnikami.
- Musimy wygrać, żeby nie było niesmacznej sytuacji. Nie chcemy, żeby się z nas śmiali, jak z Polonii Bytom [została wyeliminowana przez III-ligową Bytovię]. Puchar Polski jest pełen sensacji, ale nie dopuścimy, aby taka wydarzyła się w Wągrowcu - tłumaczy Rybski.
Nielba zajmuje wysokie 5. miejsce w II lidze zachodniej, ze stratą zaledwie jednego punktu do wicelidera Czarnych Żagań (do I ligi awansują dwa zespoły).
- Mamy materiał na temat Nielby. Była obserwowana w trzech meczach, wiemy więc, czego się spodziewać - zapewnia trener Gruszka.
W ostatniej kolejce Nielba wygrała derbowy mecz z Jarotą Jarocin 3:2. Według internetowej strony klubu Nielba.pl był to najważniejszy mecz sezonu. Na pewno Nielba będzie jednak chciała sprawić pucharową niespodziankę, tak jak w poprzednim sezonie, kiedy wyeliminowała Śląsk Wrocław. W poprzedniej edycji PP obie drużyny odpadły zresztą w tej samej rundzie - 1/16 finału: Lechia z Jagiellonią Białystok, a Nielba z Polonią Warszawa.
Gdańska drużyna wyruszy w drogę do Wągrowca we wtorek o godz. 9. Początek meczu o godz. 15.30.
We wtorek rozegrane zostaną jeszcze dwa inne mecze PP: GKP Gorzów - Legia Warszawa i Stal Stalowa Wola - Lech Poznań. Dopiero 7 października zagra ostatnia para, czyli Pogoń Szczecin i Polonia Warszawa, ale już dzień wcześniej o godz. 19 w siedzibie TVP odbędzie się losowanie 1/8 finału. Są już w niej Arka Gdynia i Bytovia.