W sytuacji gdy w lidze strata do prowadzącej Wisły Kraków już teraz wynosi 9 pkt, Puchar Polski znów może być jedyną szansą Lecha na jakiekolwiek trofeum. Znów, podobnie jak w poprzednim sezonie.
Pierwszym rywalem Lecha w boju o obronę krajowego pucharu będzie Stal Stalowa Wola - przeciwnik kiepski, z samych dołów tabeli I ligi. Ale taki, który z fatalnej gry swoich piłkarzy wyciągnął wnioski, na razie personalne. W Stalowej Woli robotę stracił trener Przemysław Cecherz, którego zastąpił Janusz Białek. O Cecherzu nie można powiedzieć, by nie zostawiał w pracy zdrowia - niespełna dwa tygodnie temu tak mocno przeżywał boiskowe wydarzenia podczas meczu swojego zespołu z Sandecją Nowy Sącz, że zasłabł. Na szczęście okazało się, że to nic poważnego. Pracę stracił już po dojściu do zdrowia.
Jego następca Janusz Białek zaczął nieźle, bo od remisu w weekend z walczącą może nawet o awans do ekstraklasy Pogonią Szczecin. Przed meczem z Lechem doskonale znany w Wielkopolsce szkoleniowiec pręży muskuły. - Trudne spotkanie? Ale dla kogo ma być trudne? Uważam, że jak się spotykamy z takim klubem jak Lech Poznań, to jest to dla chłopaków nagroda. Wiem, że większość będzie typować zwycięstwo poznańskiej drużyny. Ja nie chciałbym wywierać niepotrzebnej presji na moich zawodników, ale wydaje mi się jednak, że w takim meczu, z takim rywalem, każdy z nich zagra lepiej niż potrafi - mówi trener. - Będziemy chcieli sprawić niespodziankę. Tym bardziej że Lech teraz nie gra rewelacyjnej piłki - twierdzi pomocnik Stali Krzysztof Trela. Kapitan Stali Krystian Lebioda inaczej stawia sprawę: - Dla nas ważniejsza jest liga i to przede wszystkim na niej się skupiamy - mówi.
Piłkarze Lecha pojechali na Podkarpacie wczoraj rano bez trenera Jacka Zielińskiego. Szkoleniowiec po meczu z Legią spędził kilka dni w rodzinnym i położonym 30 km od Stalowej Woli Tarnobrzegu. W autobusie do Stalowej Woli zabrakło też bramkarza Krzysztofa Kotorowskiego i napastnika Krzysztofa Chrapka - obaj byli wyznaczeni do gry we wczorajszym meczu Młodej Ekstraklasy z Legią.
W meczu pucharowym od pierwszej minuty na boisku mogą pojawić się piłkarze, którzy w Lechu wygrzewają ławkę rezerwowych. Spodziewa się tego np. napastnik Tomasz Mikołajczyk. - Jestem gotowy i liczę na to, że trener da mi szansę gry od pierwszej minuty. Musimy zagrać skoncentrowani i strzelić parę bramek, bo ostatnio są z tym kłopoty. Porażka z Legią dodatkowo nas mobilizuje - mówi piłkarz w klubowej telewizji Lechpoznan.tv. W podstawowym składzie Lecha znajdą się też zapewne Jan Zapotoka czy wracający do formy sprzed kontuzji Grzegorz Wojtkowiak.
Na wiele goli liczy trener napastników Lecha Andrzej Juskowiak. - To dobrze dla zespołu, że po ważnym przegranym meczu w lidze jest taki mecz. Można pokazać się z lepszej strony, strzelić trochę goli. Z tym ostatnio jest problem, bo pod bramką wybieramy złe rozwiązania. Zamiast strzelać, podajemy, zamiast podawać, strzelamy - mówi.
Mecz Stali z Lechem rozpocznie się we wtorek o godz. 15.30. Na tym etapie rozgrywek nie ma rewanżu.