Obaj piłkarze mają sporą konkurencję. Ćwielong w ataku rywalizuje z Pawłem Brożkiem. Mógłby też występować jako skrzydłowy i tak było w niedzielę, kiedy zmienił w przerwie Wojciecha Łobodzińskiego. 23-letni zawodnik odwdzięczył się zaufaniem i strzelił gola na wagę remisu.
Czech stoperem? Jirsak przegrywa rywalizację z Radosławem Sobolewskim i Juniorem Diazem. Mógłby jeszcze występować za napastnikiem, ale tam ostatnio niepodważalne miejsce ma Patryk Małecki. W meczu z Polonią wszedł za Diaza i akcje Wisły nabrały rozpędu. 25-letni Czech nie jest jednak zadowolony z występu. - Mogło być lepiej. Trochę rozruszałem pomoc, ale to za mało z mojej strony. Zabrakło dobrych podań do przodu do napastników - uważa Jirsak. - Inna pozycja? Na treningu grałem na stoperze [mierzy 172 cm - przyp. red.]. Dobrze było, bo wygraliśmy 5:1 (śmiech).
Jirsak to jeden z największych wydatków Wisły (kosztował ponad 700 tys. euro). Najbardziej udaną miał rundę jesienną poprzedniego sezonu. Grał w podstawowym składzie, także w europejskich pucharach. Później było coraz gorzej. W tym roku tylko raz w lidze wyszedł od pierwszej minuty. Zagrał też w europejskich pucharach, ale o meczach z Levadią Tallin, tak jak każdy wiślak, chciałby jak najszybciej zapomnieć. Jutro wyjdzie na kiepskie boisko w Zamościu, by pokazać, że potrafi grać tak jak z Tottenhamem w Londynie, kiedy zdobył bramkę.
Hetman rok po Tottenhamie - Nie jest mi łatwo przebić się do składu. Tym bardziej że mieliśmy serię sześciu wygranych z rzędu. Trener nagle nie zmieni czterech piłkarzy, którzy grali dobrze. Jestem przygotowany, by w trudnej sytuacji wejść na boisko i pomóc - zapewnia Jirsak. - Teraz moja sytuacja jest inna, niż kiedy graliśmy z Tottenhamem czy Barceloną, i właśnie w takich meczach jak w Zamościu muszę pokazać, że mogę coś dać drużynie.
Rafał Janas, asystent trenera Wisły, potwierdza, że Czech na razie przegrywa rywalizację o miejsce w składzie: - Ale to cenny zawodnik. Najczęściej wchodzi na podmęczonego rywala, by zagrać dokładną piłkę. Rzeczywiście ma predyspozycje, by grać jedynie w środku pola i trudno znaleźć mu inną pozycję.
Jirsak przyszedł do Wisły w tym samym czasie co trener Maciej Skorża. Szkoleniowiec nie był jednak gorącym zwolennikiem sprowadzenia Czecha. Bardziej na transfer nalegał Jacek Bednarz, były dyrektor sportowy Wisły. - Mam lepszego Polaka na pozycję ofensywnego pomocnika, ale trzeba poczekać na niego do zimowej sesji transferowej - mówił ponad dwa lata temu Skorża.
Tego lepszego Polaka (Łukasza Gargułę) dostał jednak dopiero w tym sezonie, a do tego dopiero wraca do zdrowia (wczoraj już ćwiczył z piłkami). Czech przyznaje, że jeśli jego sytuacja się nie poprawi, to zimą zastanowi się co dalej. - Może klub też będzie chciał coś zmienić. Na razie nie było mowy o moim wypożyczeniu czy odejściu - przyznaje Jirsak. - Nie jestem faworytem trenera? Mam swoje przemyślenia na ten temat, ale nie będę się nimi dzielił.
Zastępca Brożka Poza Jirsakiem szansę w Zamościu, i to pewnie od początku, dostanie Ćwielong. Zastąpi Pawła Brożka, który ostatnio nie ma szczęścia pod bramką rywali. - Z jednej strony Paweł mógłby w takim meczu przełamać się i odzyskać pewność siebie, ale w tym sezonie dużo gra i brakuje mu dynamiki. Dlatego albo zagra w pierwszej połowie, albo wejdzie na boisko po przerwie, jeśli będzie taka konieczność - twierdzi Janas. - Piotrek w meczu z Polonią spełnił swoje zadanie, ale brakuje mu systematyczności.
Ćwielong aż pali się do występu przeciwko Hetmanowi. - Chcę grać jak najwięcej i dalej strzelać gole - zapewnia.