W niedawno opublikowanym raporcie "Polska liga finansowa" firmy Deloitte mistrzowie Polski w rankingu za 2008 roku przychodów zajęli drugie miejsce z 33,6 mln zł. Polonia znalazła się dopiero na 15. miejscu. Przychód miała prawie pięć razy niższy (7 mln zł). Aż 70 proc. tej sumy w Bytomiu wydają na pensje zawodników. W Wiśle osiem procent mniej, ale jeśli porównać realne liczby, to oba kluby dzieli przepaść.
Krakowski klub na zarobki wydał prawie 21 mln zł, czyli trzy razy więcej niż cały przychód Polonii. Śląska drużyna musi minimalizować inne koszty, bo płace zawodników pochłaniają 5 mln zł. Mimo takich różnic, obie drużyny sąsiadują ze sobą w tabeli. Wisła gra znakomicie - wygrała wszystkie spotkania w tym sezonie, a punktów nie straciła w 10 kolejnych meczach.
Polonia ma na koncie cztery zwycięstwa i dwie porażki. - Ta drużyna niewygodna jest dla wszystkich. Nawet nie mówię o zwycięstwach, które odniosła, ale właśnie o porażkach - twierdzi Głowacki. - Ze Śląskiem we Wrocławiu przegrała pechowo i nie była gorsza. A w Warszawie z Legią może nie stwarzali sytuacji, ale na zbyt wiele rywalom nie pozwolili. Tego spotkania też nie musieli przegrać.
Poza aspektem finansowym będzie to też pojedynek drużyn, w których składzie nie brakuje cudzoziemców. Tyle tylko, że Polonia z racji ograniczonego budżetu stawia na koalicję czesko-słowacką. W ostatnim meczu ligowym z Piastem Gliwice (wygranym 4:0) na boisku było trzech Słowaków (Peter Hriczko, Miroslav Barczik i Marek Bażik) i dwóch Czechów (Lukasz Killar i David Kotrys). A trenerem jest Ukrainiec Jurij Szatałow.
- To doświadczona drużyna, której piłkarze starają się długo utrzymywać przy piłce i nie panikują. Niektórzy podśmiewają się, że to jest mecz na szczycie, ale Polonia zasłużyła sobie na to miejsce - uważa Głowacki.
- Nieprzypadkowo zdobyli 12 punktów - dodaje Andrzej Bahr, trener przygotowania fizycznego. - A stracili tylko trzy gole. Dobrze grają piłką, więc mecz [niedziela, godz. 16.45 - przyp. red.] zapowiada się atrakcyjnie.
Wisła też ma w składzie Czecha, ale Tomasz Jirsak nie może przebić się do składu i Słowaka - Petera Szinglara (wznowił treningi, ale się przeziębił). Za to w drużynie mistrzów Polski poza Polakami o obliczu stanowią gracze z Ameryki Południowej - Brazylijczyk Marcelo (jest kontuzjowany), Urugwajczyk Pablo Alvarez, Kostarykanin Junior Diaz, a zmiennikiem jest Argentyńczyk z polskim paszportem - Mauro Cantoro. Zagranicznym europejskim akcentem w podstawowym składzie jest Słoweniec Andraż Kirm.
W trzech meczach w Sosnowcu Wisła zdobywała po dwa gole w ciągu pół godziny. - Rzeczywiście, dobrze się dla nas układały te spotkania, ale nie zawsze będzie tak pięknie - kończy Rafał Janas, asystent trenera Wisły. - Uczulamy zespół, że gola można zdobyć lub stracić także w 90. minucie.