Dwa lata temu warszawianie wygrali siedem meczów z rzędu (stracili w nich zaledwie jedną bramkę). Wiślacy cały czas deptali im jednak po piętach. Wystarczyły im zaledwie trzy następne kolejki, by zmienić Legię na fotelu lidera. A na finiszu krakowianie mieli aż 14 punktów przewagi. Sześć meczów z rzędu na początku rozgrywek wygrał też Lech, ale było to w sezonie 1992/93.
Teraz podopieczni Macieja Skorży znakomicie wykorzystują słabość tych rywali. Po rozegraniu 1/5 rozgrywek mają nad nimi sporą przewagę.
Jeżeli można mieć do wiślaków pretensje, to jedynie o to, że w niektórych spotkaniach nie grają efektownie i zwycięstwa przychodzą im z dużym trudem (z Arką Gdynia, Lechią Gdańsk czy Jagiellonią Białystok). Trzeba jednak pamiętać, że cały sezon rozgrywają na wyjazdach. Gospodarzami z konieczności są w Sosnowcu, ale tam mogą liczyć średnio na doping dwóch tysięcy kibiców (w poprzednim sezonie przy Reymonta było ich przeciętnie sześć razy więcej).
Paradoksalnie wiślakom w serii wygranych pomaga klęska w europejskich pucharach. Gdyby trener Maciej Skorża musiał walczyć także na tym froncie, o zwycięstwa w lidze byłoby znacznie trudniej. Tym bardziej że w związku z kontuzjami i powołaniami młodzieżowych zawodników na spotkania w ekstraklasie nie zabiera nawet pełnej kadry meczowej.
Wisła wygrywa, choć w strzelaniu goli zawodzi Paweł Brożek. W poprzednim sezonie po sześciu kolejkach miał na koncie cztery gole, w tym do siatki trafił dwa razy, tyle samo co obrońcy Arkadiusz Głowacki i Marcelo. Dwukrotny król strzelców ekstraklasy za to częściej asystuje i to przede wszystkim Patrykowi Małeckiemu. 21-letni zawodnik jest najlepszym strzelcem zespołu - zdobył trzy gole, wszystkie po podaniach właśnie Pawła Brożka.
Nadal bez Marcelo Wczoraj Wisła trenowała w... lesie. Piłkarze i sztab szkoleniowy nabrali wody w usta, wsiedli do autokaru i pojechali.
W ekipie zabrakło dwóch podstawowych stoperów. Arkadiusz Głowacki dostał wolne, ale nie dolega mu żaden uraz. Gorzej wygląda sytuacja Marcelo. Jacek Jurka, nowy lekarz drużyny, poinformował trenera Skorżę, że przerwa może potrwać nawet trzy tygodnie. Uraz pleców na pewno wyeliminuje Brazylijczyka z niedzielnego występu przeciwko Polonii Bytom.
Mówi kapitan Wisły Krzysztof Staszak: Kiedy przeciwnik kończy bez celnego strzału, obrońcy mogą być z siebie zadowoleni. Arkadiusz Głowacki: Oj, po spotkaniu z Lechią chyba nie do końca możemy się cieszyć ze swojej postawy, zwłaszcza z drugiej połowy. W końcówce Lechia trochę nas przycisnęła i mieliśmy sporo problemów. Skończyło się na strachu, trzy punkty na pewno cieszą.
Jak grało się z Mariuszem Jopem? Stworzyliście parę stoperów po pięciu latach przerwy i chyba tak będzie dłużej, bo Marcelo leczy kontuzję. - Nie było źle. Niektóre rzeczy pamiętaliśmy, ale inne schematy uległy zmianie i trzeba się uczyć się od nowa.
Wygraliście w pierwszym meczu po zgrupowaniu kadry. - Rzeczywiście, regułą stało się, że po spotkaniach reprezentacji gra się nam gorzej. Sytuacja, kiedy połowa zespołu rozjeżdża się na kadrę, a pozostali trenują w Krakowie, nie wychodzi nam na dobre. Nie jest to jednak żadnym wytłumaczeniem.
Sześć meczów, sześć zwycięstw. Będzie powtórka sprzed dwóch sezonów, kiedy mistrzostwo właściwie zapewniliście sobie już jesienią. - Zawsze wzbraniałem się przed dopisywaniem nam punktów przed meczem, a tym bardziej tytułu. Teraz czeka nas spotkanie z Polonią Bytom, która od początku rundy prezentuje fajną piłkę. Nasz cel to oczywiście zwycięstwo i mam nadzieje, że będziemy zadowoleni także.
Rozmawiał Krzysztof Staszak