Cvirik naciągnął mięsień przywodziciela. - Ostateczna decyzja zapadnie w piątek, ale nie ma co ukrywać, szanse, że Peter zagra z Wisłą sa nikłe - tłumaczy Kafarski. To zła wiadomość, bo po raz kolejny defensywa Lechii nie będzie w optymalnym zestawieniu. W poprzednim meczu ze Śląskiem Wrocław z powodu kontuzji nie zagrał Hubert Wołąkiewicz, teraz zabraknie Cvirika. Słowak ma pecha, bo doznaje urazów przed najbardziej prestiżowymi meczami - tak było też na wiosnę kiedy nie zagrał w derbach z Arką Gdynia.
Cały czas gotowy do gry nie jest łotewski obrońca Sergejs Kożans, który ćwiczy indywidualnie pod okiem trenera odnowy biologicznej Roberta Dominiaka. Kożans do zwykłych ćwiczeń wróci najwcześniej w poniedziałek, na środku obrony zagra więc znowu Jacek Manuszewski. Najstarszy w zespole piłkarz na treningach prezentuje się jednak dobrze, co daje nadzieję, że obrona biało-zielonych poradzi sobie z mającą wielką siłę w ofensywie Wisłą.
Lechiści mają jeszcze dobrze w pamięci ostatni pojedynek z "Białą Gwiazdą". Pod koniec maja wiślacy wygrali na Traugutta 4:2, choć na 13 min przed końcem meczu to Lechia prowadziła 2:1. - Mam nadzieję, że teraz zagramy także z takim zaangażowaniem i pasją jak w tamtym meczu. Równocześnie mam także nadzieję, że nie skończy się ona na kwadrans przed końcem spotkania - mówi Kafarski. Trzy i pół miesiąca temu bramki dla biało-zielonych strzelili Paweł Buzała (już w 17. s meczu) i Karol Piątek. Żadnego z nich nie zobaczymy na boisku w niedzielę. Buzała ćwiczy indywidualnie, ale cały czas narzeka na ból w nodze. Treningi z pełnym obciążeniem rozpocznie dopiero w poniedziałek i brany będzie pod uwagę w kontekście następnego meczu z Legią Warszawa (piątek 18 września). Karol Piątek w ogóle natomiast nie trenuje, jego rehabilitacja po operacji kolana może potrwać jeszcze co najmniej miesiąc. Z tej sytuacji miejsce w środku drugiej linii utrzyma zapewne Marko Bajić, a wysuniętym napastnikiem pozostanie wciąż czekający na pierwsze trafienie Ivans Lukjanovs.
Na wiosnę katem Lechii okazał się Wojciech Łobodziński, który strzelił dwie decydujące bramki dla Wisły. Gole raczej nieoczekiwane, bo Łobodziński miał kiepski sezon. Teraz gra niewiele lepiej, ale mimo to znalazł uznanie w oczach selekcjonera reprezentacji Leo Beenhakkera i jest z kadrą w Słowenii. Podobnie jak Paweł Brożek (w przeciwieństwie do Łobodzińskiego zagrał z Irlandią Północną) i Słoweniec Andraż Kirm. W eliminacjach mistrzostw świata strefy CONCACAF uczestniczy także Junior Diaz, który z reprezentacją Kostaryki zagra dzisiaj z Salwadorem. - Wisła to na tyle dobra drużyna, że wyjazdy jej piłkarzy na mecze reprezentacji nie powinny zmniejszyć jej siły. To aktualnie najlepszy polski zespół, ale musimy stawić mu czoło - tłumaczy Kafarski.