Gdy trenerem chorzowskiej drużyny był jeszcze Duszan Radolsky o Ruchu często mówiło się, że jest nieprzewidywalną drużyną zdolna do niespodzianek, ale nie stabilnej gry znaczonej kolejnymi zwycięstwami.
W sobotę słowacki szkoleniowiec wrócił na Cichą, ale już w barwach Polonii Warszawa, i z przyjemnością stwierdził, że w podstawowej jedenastce Ruchu wybiegło aż dziewięciu zawodników, na których i on opierał grę niebieskich. - Jest jednak jedna istotna zmiana. Ja nie miałem Andrzeja Niedzielana - uśmiechał się. - Pracowałem z nim w Grodzisku - to dobry, szybki piłkarz. Dobrze, że Ruch na niego postawił, a trener Waldemar Fornalik umiejętnie wkomponował w skład - chwalił.
Niedzielan będzie teraz nawiedzał piłkarzy Polonii w sennych koszmarach! Warszawianie zarobili na nim aż dwie czerwone kartki! Zaczęło się od Sebastiana Przyrowskiego. Reprezentacyjny bramkarz tak bardzo chciał zatrzymać "chorzowski ekspres", że ręką wygarnął mu piłkę spod nóg już przed polem karnym.
W 61. min Niedzielan wyeliminował kolejnego piłkarza Polonii! Tym razem na linii pola karnego napastnika Ruchu powalił Piotr Dziewicki. Efekt taki sami jak w przypadku Przyrowskiego - czerwona kartka i do szatni. Na koniec Niedzielan poprawił sobie humor, w końcu strzelając gola. - Czekałem na ligową bramkę dwa lata. Inna sprawa, że za wiele w tym czasie nie grałem. Mam nadzieję, że teraz słońce zaświeci dla mnie mocniej. Bramka ważna, ale czerwone kartki dla rywala bardziej - to one ustawiły spotkanie - podkreślał Niedzielan.
Radolsky podsumował mecz krótko: - Trzy kontry Ruchu. A po naszej stronie dwie czerwone kartki i stracony gol...
W niebieskich barwach kolejny dobry mecz rozegrał Artur Sobiech, który strzelił już trzeciego gola w sezonie. - Przed sezonem nawet nie marzyłem, że będę aż tak skuteczny! - uśmiechał się. Na bramkę 19-latka najbardziej zapracował Tomasz Brzyski, który chwilę wcześniej błyskotliwym zwodem ośmieszył obrońców Polonii.
Przed meczem "Brzytwa" pytał - "Czy Leo Beenhakker boi się Chorzowa?" i podkreślał, że na Cichej jest przynajmniej kilku zawodników, którzy zasługują na powołanie do kadry.
Może Holender postawi na Macieja Sadloka, którego po raz kolejny obserwował wysłannik Legii Warszawa? Okno transferowe wciąż jest otwarte, ale jeżeli warszawski klub chce pozyskać utalentowanego stopera musi wyłożyć grubo ponad milion złotych. Ostatnia oferta Legii nie zadowala Ruchu.
Plusy trzeba też postawić przy nazwiskach Krzysztofa Nykiela (znakomita asysta przy bramce Niedzielana) i Grzegorza Barana. - Liczyłem na to, że Cicha będzie naszą twierdzą, ale nie przypuszczałem, że wygramy cztery mecze z rzędu! Wierzę, że to nie koniec - uśmiechał się Baran.