Genialny gol Bruno! - zobacz »Zaledwie czterech kolejek potrzebowali piłkarze Jagielonii na "wyczyszczenie" kary dziesięciu ujemnych punktów, za udział w aferze korupcyjnej. W sobotę po raz trzeci w tym sezonie wygrali na własnym stadionie - 2:0 ze Śląskiem Wrocław. Bilans podopiecznych trenera Michała Probierza uzupełnia wyjazdowy remis z GKS Bełchatów.
Białostocki zespół szybko odpokutował za dawne winy i wyszedł na "zero". W tabeli zdążył już wyprzedzić Arkę Gdynia i Zagłębie Lubin, które mają na koncie same porażki. Ale gdyby nie minus 10 pkt na starcie rozgrywek Jagiellonia byłaby... wiceliderem rozgrywek. Komplet "oczek" wywalczyła tylko Wisła Kraków, a w niedzielę dziesięć punktów może mieć w dorobku Legia Warszawa o ile wygra z Odrą Wodzisław Śląski.
W potyczce ze Śląskiem białostocka drużyna nie zagrała olśniewająco, ale skutecznie. W 20. minucie Brazylijczyk Bruno świetnie przyjął piłkę w polu karnym i strzałem w róg pokonał Ivo Vazgeca.
Po zdobyciu gola gospodarze jakby spuścili z tonu, a wyraźnie zaczęli przeważać rywale. Wrocławianie mieli sporo pretensji do sędziego Roberta Małka, który - ich zdaniem - nie odgwizdał rzutu karnego za faul Andriusa Skerli na Sebastianie Dudku.
Śląsk próbował za wszelką cenę doprowadzić do wyrównania. Na bramkę Rafała Gikiewicza uderzali m.in. Dudek i Marek Gancarczyk, a kilka razy atomowymi strzałami popisywał się bośniacki obrońca Amir Spahic. Siłę ma niesamowitą, ale gorzej z precyzją.
Wystarczył jeden błąd i moment zawahania w defensywie przyjezdnych aby Jagiellonia postawiła kropkę nad "i". W 79. minucie pierwsze trafienie w barwach białostockiej ekipy zanotował 31-letni Marco Reich, który w 1999 roku rozegrał jedno spotkanie w reprezentacji Niemiec. Kilkadziesiąt sekund wcześniej po jego wrzutce w słupek trafił Paweł Zawistowski.