- Gracz, który nie pokona pięciu metrów poniżej sekundy, nie ma prawa występować w ekstraklasie - twierdził Lenczyk już podczas pracy w GKS-ie Bełchatów. Szkoleniowiec średnio co dwa tygodnie robi swoim piłkarzom testy biegowe na 5, 10, 20 i 30 metrów. Wczoraj kadra pierwszego zespołu Cracovii plus kilku zawodników z Młodej Ekstraklasy pojechali do Piekar Śląskich na badania do dra Jerzego Wielkoszyńskiego, który od lat współpracuje z Lenczykiem.
- Jeśli zawodnik ma gorsze wyniki, to jest sygnał, by dać mu mniejsze obciążenia. Piłkarza należy utrzymywać w optymalnej dla niego wytrzymałości, bo wtedy będzie najszybciej biegał - mówił Lenczyk.Trener Cracovii bardzo wiele uzależnia od wyników testów. Np. w 2006 roku słabo w nich wypadł Kamil Witkowski i Lenczyk zrezygnował z transferu tego piłkarza z Górnika Polkowice do GKS-u. Teraz 25-letni napastnik znów spotyka się ze szkoleniowcem, ale w Cracovii.
Dla niektórych piłkarzy testy mogą być też szansą na powrót do kadry meczowej. Np. dla Przemysława Kuliga, który w poprzednim sezonie był pewniakiem u trenerów Stefana Majewskiego i Artura Płatka, a teraz nie łapie się nawet na ławkę rezerwowych. Obecny szkoleniowiec stawia na Łukasza Mierzejewskiego, a ewentualnym zmiennikiem na prawą obronę w lidze był Tomasz Baliga. 21-letni obrońca ma na koncie sześć meczów w ekstraklasie, Kulig 15 razy więcej. - Czasem jest tak w życiu, że nie rozumie się pewnych sytuacji. Jestem dobrze przygotowany do sezonu - zapewnia Kulig.
Kiedy 29-letni piłkarz nie mógł przebić się do meczowej kadry, zaczął zastanawiać się nad transferem. W grę wchodził I-ligowy Górnik Zabrze. Po przyjściu Lenczyka Kulig zmierza zyskać zaufanie szkoleniowca. - Nie składam broni i chcę walczyć nie tylko o powrót do 18., która jeździe na spotkania, ale także do podstawowego składu - zapowiada Kulig. - Ode mnie zależy, by pracą na treningach przekonać do siebie szkoleniowca.