Król strzelców Ekstraklasy z dwóch ostatnich sezonów wierzy, że w tym roku, grając przeciwko łatwiejszym rywalom, w końcu się uda. W ostatnich pięciu latach 26-latek musiał przecież uznawać wyższość m.in. Barcelony i Realu Madryt.
- Czekaliśmy na to przez wiele lat. Dawaliśmy z siebie wszystko, ale zawsze znajdowała się drużyna mocniejsza, która nas zatrzymywała - powiedział napastnik. - Teraz droga do raju jest trochę łatwiejsza i chcemy to wykorzystać.
Brożek chce wreszcie zagrać w Lidze Mistrzów i również dlatego nie opuścił klubu, choć od jakiegoś czasu chce spróbować gry w innej lidze. W zeszłym tygodniu swoje zainteresowanie wyraził angielski Fulham, ale mistrz Polski nie chciał osłabiać się przed batalią o LM.
- Nie jestem kimś, kto obraża się na swój klub, bo nie pozwolono mu odejść - powiedział reprezentant Polski. - Noszę Wisłę głęboko w sercu i zrobię wszystko, żeby pomóc jej w awansie do Ligi Mistrzów. Nawet jeśli czuję się gotowy na wyzwanie gry w większej lidze, to wiem, jak ważne jest dla Wisły odniesienie wyczekiwanego sukcesu w europejskich pucharach.
Paweł Brożek jest też pierwszym od 30 lat piłkarzem w polskiej lidze, który został jej królem strzelców dwa sezony z rzędu.
- Ostatnio takim osiągnięciem pochwalić się mógł Kazimierz Kmiecik, prawdziwa legenda Wisły - zauważył Brożek. - Myślę, że pewnego dnia opuszczę Wisłę dla większego zespołu, ale moim wielkim marzeniem jest powrót po kilku latach i pobicie rekordu Kmiecika - mówi. - Zdobył dla Wisły 153 gole w lidze, mam nadzieję dogonić go przed zakończeniem kariery. Żartowałem sobie z nim nawet kilka tygodni temu na ten temat. Powiedziałem mu: Miej się na baczności, brakuje mi już tylko 83 bramek do wyrównania twojego rekordu.