Zadaniem Słoweńca będzie zastąpienie w drużynie Marka Zieńczuka (zresztą wybrał nawet numer 17; z takim występuje też w kadrze narodowej), choć może grać także po prawej stronie. Wśród lewych pomocników, których miała na celowniku Wisła (jeszcze Miroslav Bożok z MFK Rużomberok i Leandro z Debreczyna), od początku był nr. 1 na liście trenera Macieja Skorży. Słoweńscy dziennikarze mówili, że to jedna z nadziei tamtejszej piłki.
Rzeczywiście Kirm (183 cm wzrostu) w wieku niespełna 25 lat ma na koncie już 17 meczów w reprezentacji. W kadrze Polski podobnym wynikiem może pochwalić się jedynie Jakub Wawrzyniak (25 lat - 16 spotkań), lepsi są Dariusz Dudka (25 lat - 38) i Jakub Błaszczykowski (23 lata - 21).
W NK Domżale Słoweniec spędził cztery sezony (98 spotkań i 17 goli) i zdobył z tym klubem dwa mistrzostwa. Został królem asyst. - Bardzo chciał wyjechać, ale do klubu z najsilniejszych lig w Europie. Trafił do Wisły, gdzie szybko powinien się odnaleźć - uważa Tine Żupan, dziennikarz słoweńskiego Żurnal 24.
W poprzednich rozgrywkach NK Domżale zajęło dopiero piąte miejsce, nie awansowało do żadnych rozgrywek pucharowych i działacze zaczęli rozprzedawać zespół. Kirm jest 10. zawodnikiem, który odszedł z drużyny. Kosztował Wisłę między 300 a 350 tys. euro, a związał się z mistrzami Polski na pięć lat.
- Jeśli weźmiemy pod uwagę, ile nam oferowano za Andraża rok temu i recesję, która jest na rynku, to jesteśmy zadowoleni z wynegocjowanej sumy - stwierdził na oficjalnej stronie słoweńskiego klubu Dejan Djuranović, dyrektor sportowy.
Asystent Leo Beenhakkera uważa, że Kirm ma predyspozycje, by sprawdzić się w Wiśle. - To nie jest kurtuazja, ale zwróciłem uwagę właśnie na niego podczas analizy gry Słowenii. Oglądałem chyba mecz ze Szwecją i bardzo mi zaimponował - twierdzi Ulatowski. - Jest szybki i dobry technicznie. Aż się zdziwiłem, że nadal jest zawodnikiem słoweńskiej drużyny, a nie gra np. w Bundeslidze. Na płytach rzeczywiście wyglądał na dobrego piłkarza. Oby sprawdził się też w Wiśle.
Wczoraj Kirm po południu wyleciał z Krakowa do Lublany, a dziś zamelduje się na obozie w Grosspetersdorfie.
Nie chcieli go, ale już chcą
Wisła chciałaby też wypożyczyć z Panathinaikosu Ateny Davida Braza (187 cm). I jest dużo większe prawdopodobieństwo, że ten środkowy obrońca sprawdziłby się w ekipie mistrzów Polski. Rówieśnik Marcelo zimą przeszedł do Panathinaikosu z jednego z czołowych klubów brazylijskich - Palmeiras (w rankingu CBF na 7. miejscu). Podpisał kontrakt na 4,5 roku, choć wcześniej był na testach w Wiśle. Krakowski klub nie zdecydował się na transfer, bo miał w drużynie trzech zawodników na tę pozycję - Arkadiusza Głowackiego, Marcelo i Clebera. Tyle tylko, że ten ostatni zaraz na początku rundy wiosennej został sprzedany do Tirieka Groznego.
Braz w greckiej drużynie nie mógł przebić się do podstawowego składu (zagrał zaledwie dwa razy). - Miał zbyt dużą konkurencję i dlatego Panathinaikos chce go wypożyczyć, by nabrał doświadczenia - zaznacza Larry Souskas, grecki dziennikarz "Sportime".
Jeśli Wisła dojdzie do porozumienia z greckim klubem, prawdopodobnie nie zapłaci za jego wypożyczenie, tylko pokryje zarobki. Jest jedno ale... - Panathinaikos chce, by Braz trafił do klubu, w którym będzie miał duże szanse na występy w wyjściowym składzie - dodaje Souskas.
W Wiśle może być z tym problem, bo w podstawowej jedenastce pewne miejsce mają Głowacki i Marcelo. Hector Peralta, menedżer Braza, jest jednak dobrej myśli: - Negocjujemy i są duże szanse na porozumienie. Jeszcze w tym tygodniu sprawa powinna się wyjaśnić.
Napastnik z 230. drużyny
Na razie na testy do Grosspetersdorfu przyjechał rodak Braza Vinicius Mazzini. 25-letni napastnik do tej pory grał głównie w klubach niższych lig. Ostatnio był zawodnikiem Uni o Recreativa dos Trabalhadores. Ta drużyna w rankingu Brazylijskiego Związku Piłki Nożnej (CBF) jest na... 230. miejscu. Grał też w trochę lepszych drużynach jak np. XV Piracicaba (54.), Itumbiara (88.), Tupi (105.) czy Caldense (201.).
Na pierwszym treningu pokazał, że dysponuje mocnym uderzeniem, ale celownik ma raczej rozregulowany. Na pewno spełnia jeden z podstawowych wymogów trenera Macieja Skorży, który szuka wysokiego napastnika - ma 186 cm wzrostu. Testy w Wiśle załatwił Viniciusowi Peralta, który od dłuższego czasu ściśle współpracuje z mistrzami Polski. Wcześniej brazylijski menedżer miał udział w sprowadzeniu Marcelo i Beto. Miał więc 50 proc. skuteczność, bo w krakowskiej drużynie sprawdził się tylko pierwszy z nich. 22-letni obrońca szybko wdarł się do pierwszego składu i jest jednym z najlepszych obrońców polskiej ekstraklasy.
Beto, który podobnie jak Vinicius grał w niższych ligach, okazał się totalnym niewypałem. Rozegrał zaledwie sześć spotkań i ani razu nie strzelił na bramkę. - Vinicius powinien sobie lepiej poradzić. Jest też wolnym zawodnikiem - zapewnia Peralta.
Po środowym sparingu z Ujpestem trener Skorża zdecydował, że bośniacki bramkarz Adis Nurković zostanie do końca na obozie (wiślacy wracają 8 lipca). Ilie Cebanu, którego Wisła chce wypożyczyć, czeka na decyzję Polonii Bytom.