Wielkich pieniędzy w Śląsku nie będzie, gdyż w zasadzie nie zmieni się zakładany budżet klubu na kolejny sezon. Wyniesie on około 20 mln zł i mimo pozyskania nowego inwestora nie ulegnie radykalnej poprawie. Pojawienie się w Śląsku Zygmunta Solorza sprawi jedynie, że mniejsze pieniądze na klub będzie przekazywało miasto. Dotąd było to 6-7 mln zł, teraz miasto wypłaci o połowę mniej. Brakującą część przekaże Zygmunt Solorz, nowy właściciel spółki.
Sytuacji finansowej ekipy z Oporowskiej nie zmieni także fakt, że sponsorem technicznym drużyny zostanie firma Puma. Ta zapłaci wprawdzie wrocławianom za pięcioletni kontrakt 4 mln zł, co jak na warunki polskie jest kwotą bardzo wysoką, ale za to niemal wszystkie te pieniądze przekaże Śląskowi w sprzęcie. Oczywiście sponsor techniczny może wypłacać klubowi specjalne premie pieniężne, ale uzależnione jest to od dobrych wyników sportowych. Na przykład jeśli Śląsk zdobędzie mistrzostwo Polski, wywalczy prawo gry w europejskich pucharach czy sięgnie po Puchar Polski, wówczas sponsor wypłaci pewną nagrodę pieniężną, ale nie będą to astronomiczne kwoty.
W efekcie trener Ryszard Tarasiewicz będzie musiał pieniędzmi na transfery gospodarować dość umiejętnie. Ile dokładnie będzie miał ich do dyspozycji, dowiemy się po 18 czerwca, kiedy we wrocławskim klubie nastąpi długo oczekiwany wybór nowej rady nadzorczej i zarządu. W skład rady ma wejść trzech przedstawicieli Solorza i dwie osoby delegowane przez prezydenta Rafała Dutkiewicza. W nowym zarządzie Śląska zaplanowano podział 2+1, z tym że prezesem pozostanie Piotr Waśniewski - czyli przedstawiciel prezydenta. Dwie nowe osoby do zarządu desygnuje Zygmunt Solorz.
To nowy zarząd podpisze trzyletni kontrakt z trenerem Tarasiewiczem, a także będzie decydował o umowach dla nowych graczy. Wrocławski szkoleniowiec nie chce jednak na to czekać, a szefom klubu zamierza przedstawić konkretne propozycje pozyskania piłkarzy. Dlatego rozmowy z poszczególnymi graczami o ich transferach rozpoczął już teraz.
Tarasiewicz chce skorzystać ze spadku z ekstraklasy Górnika Zabrze i to właśnie z tego zespołu zamierza ściągnąć zawodników.
W kręgu zainteresowań trenera ekipy z Wrocławia są obecni gracze śląskiego klubu: Przemysław Pitry, Tomasz Zahorski i Grzegorz Bonin. Największe problemy wrocławianie mogą mieć z pozyskaniem tego ostatniego, bowiem suma odstępnego zapisana w jego kontrakcie wynosi astronomiczne 1,5 mln euro! Bonin miałby grać w na prawej pomocy, choć ostatnio w Górniku był wystawiany jako prawy obrońca. Jednak przez większą część swojej kariery grał właśnie jako pomocnik.
Być może jednak zabrzanie z niego zrezygnują, bo po spadku z ekstraklasy ich budżet znacznie się zmniejszy i będą musieli szukać oszczędności. Z tego samego powodu łatwiejsze może być również kupienie Pitrego i Zahorskiego.
Tarasiewicz szczególnie chce mieć w zespole tego pierwszego, który miałby grać w Śląsku na pozycji lewoskrzydłowego. Alternatywą dla Pitrego i pozostającego przecież cały czas w zespole Janusza Gancarczyka mogłoby być również sprowadzenie piłkarza z zagranicy. W tym celu trener i prezes Śląska wybierają się pod koniec tygodnia na międzynarodowy turniej do Mediolanu, gdzie oglądać będą 19-letniego brazylijskiego lewego pomocnika.
Inną opcją jest pozyskanie Marcina Smolińskiego z Legii Warszawa, który ostatnio grał w ŁKS-ie Łódź, do którego był wypożyczony. W przypadku Śląska takie rozwiązanie nie wchodzi jednak w grę, bowiem wrocławian interesuje tylko transfery definitywny.
Również na takiej zasadzie na Oporowską trafić ma słowacki bramkarz Marian Kelemen, który do Wrocławia przyjedzie w środę lub czwartek. 30-letni zawodnik do końca czerwca jest graczem hiszpańskiej Numancii. Po przyjeździe Słowak przejdzie badania lekarskie, a jeśli wypadną one pozytywnie, rozpocznie ustalanie warunków swojego trzyletniego kontraktu ze Śląskiem.