Piłkarz, który w klubie z nad morza pojawił się w zimowej przerwie miał wypełnić lukę po odchodzącym do Polonii Warszawa, Łukaszu Trałce. Surma rozwiązał kontrakt z austriacką Admirą Wacker i pojawił się w Gdańsku. Szybko wkomponował się w zespół i już od pierwszych meczów udowodnił, że jest w stanie godnie zastąpić młodszego kolegę.
Premierowy gol, okazał się trafieniem pocieszenia. Lechia praktycznie bez walki oddała trzy punkty Cracovii i przegrała na wyjeździe 1:3. Przy bramce Surma zachował się jednak bardzo przytomnie.
Na kolejną bramkę Surma czekał do 23. kolejki. Niestety Lechia znowu przegrała. Tym razem na własnym stadionie z GKS-em Bełchatów. Wyrównujący gol wlał jednak nadzieje w serca kibiców z Gdańska, którzy powoli zaczynali przekonywać się do nowego piłkarza.
Kilka tygodni później skazywana na pożarcie Lechia pojechała na Konwiktorską. Surma znowu rozegrał całe spotkanie, a przez całą drugą połowę w środku pola rywalizował z Trałką. Biało-zieloni grali bardzo ambitnie i wywieźli z gorącego terenu jeden punkt. Kolosalną rolę odegrał Surma, który zaliczył świetną asystę przy bramce Jakuba Zabłockiego.
W 27. kolejce Lechia grała niezwykle istotny mecz z Jagiellonią. Aby marzyć o utrzymaniu, gdańscy piłkarze musieli białostoczan pokonać. Podopieczni Tomasza Kafarskiego wygrali 3:1, a Surma zdobył najładniejszą bramkę spotkania.
W ostatniej kolejce meczu w Gliwicach Surma znowu popisał się świetną asystą. Jego kilkudziesięciometrowe podanie otworzyło drogę do bramki Jakubowi Zabłockiemu, który podobnie jak w meczu z Polonią się nie pomylił.