ŁKS wygrywa z Polonią Bytom - skrót meczu » Po raz drugi PZPN nie przyznał licencji klubowi z ekstraklasy. Pierwszym był w 2004 roku Widzew Łódź, który jednak i tak zajął ostatnie miejsce w tabeli. Teraz jego los podzielił ŁKS, ale skończył rozgrywki na siódmej pozycji, najwyższej od 1998 roku, kiedy wywalczył mistrzostwo Polski.
W Łodzi do ostatniej chwili łudzono się, że powtórzy się sytuacja sprzed roku, kiedy w dziwnych okolicznościach uprawniono do gry w najwyższej lidze Polonię Bytom. Wtedy popierający klub działacze PZPN nie zawahali się zmienić decyzji komisji licencyjnej, która odrzuciła wniosek bytomian. Argumentami były m.in. wielkie tradycje klubu.
Łodzianie po ratunek do sądu ŁKS aż takiego poparcia nie miał. Jak powiedział "Gazecie Wyborczej" jeden z prominentnych ludzi w związku, nikt nie chciał za niego umierać. - Cracovia tylko czekała, żeby pozwać nas do sądu, a minister mógł wykorzystać okazję, żeby wprowadzić kuratora - usłyszeliśmy. Mimo to zarząd PZPN dał ŁKS trzecią szansę. Zaapelował do komisji odwoławczej, by jeszcze raz - wbrew przepisom - zajęła się jego wnioskiem.
Klub zatrudnił kancelarię notarialną, której szefem jest Eugeniusz Stanek, były działacz związku. Uzupełniono brakujące dokumenty, tłumacząc, że wcześniej zostały wysłane pocztą, dlatego nie dotarły na czas. Poparcie dla ŁKS wysłał do związku Włodzimierz Tomaszewski, wiceprezydent Łodzi.
Dodatkowe posiedzenie odbyło się w czwartek. Komisja zdania nie zmieniła. - Nasza decyzja jest ostateczna i nieodwołalna - mówi jej członek Piotr Tenczyński. Przyczyną była fatalna sytuacja finansowa klubu, a przede wszystkim brak wiarygodnego biznesplanu. - ŁKS próbował nas przekonać, że pieniądze zdobędzie ze sprzedaży napoju energetycznego. Tyle że musiałaby go pić prawie cała Polska - mówi nasz informator w PZPN.
W efekcie ŁKS spada na ostatnie miejsce w tabeli i z ligi. Co to oznacza dla klubu? - Ogromne kłopoty, które mogą doprowadzić do upadku spółki - mówią działacze. Dotąd pieniądze pochodziły przede wszystkim z praw do transmisji telewizyjnych. ŁKS jako jedyny w ekstraklasie nie miał sponsora na koszulkach - piłkarze reklamowali firmę Tomasza Kłosa, menedżera klubu.
Dotychczasowi udziałowcy - Daniel Goszczyński i Grzegorz Klejman - nie będą w stanie utrzymać silnego zespołu. W tym sezonie budżety czołowych pierwszoligowców przekraczały pięć milionów złotych. ŁKS tyle wydawał w ekstraklasie.
Klub jednak nie rezygnuje. Zapowiada skargę do wojewódzkiego sądu administracyjnego. - W piątek kancelaria adwokacka złoży formalny wniosek - mówi Dariusz Cychol, doradca prezesa Romana Gałuszki. Łodzianie mogą się też odwołać do UEFA, ale ta jeszcze nikomu nie przyznała racji w sprawach licencji.
Arka i Cracovia ocalone? Na decyzji komisji najbardziej zyskała Arka, która utrzymała się w ekstraklasie, choć miała bić się o nią w barażach. Gdynianie się jednak do nich szykują. - O wszystkim dowiadujemy się z mediów, musimy czekać na oficjalne, pisemne stanowisko PZPN - tłumaczy wiceprezes Piotr Burlikowski.
Kiedy pismo nadejdzie? Tego nikt nie wie. Ani w klubie, ani w PZPN.
Grzegorz Niciński, napastnik Arki: - Jestem umiarkowanym optymistą. Oczywiście, to dla nas dobra wiadomość, ale nauczeni sytuacją z początku rozgrywek wiemy, że musimy czekać na ostateczne decyzje. ŁKS może się jeszcze odwołać, dlatego nadal trenujemy.
- ŁKS ma jeszcze prawo szukać szansy w sądzie administracyjnym, UEFA, jest komórka przypadków nagłych w PZPN. Dopóki nie będzie decyzji czarno na białym, że zostajemy w ekstraklasie, trzeba szykować się do barażów - mówi trener Marek Chojnacki, rekordzista pod względem liczby występów w ekstraklasie. Wszystkie 452 spotkania rozegrał w barwach... ŁKS.
Zyskała też zdegradowana dotąd Cracovia. Zagra w barażach. - Musimy bardzo szybko się pozbierać po huśtawce nastrojów, jakie przeżyliśmy: od rozpaczy przez zwątpienie po happy end - mówi prezes i główny sponsor klubu Janusz Filipiak.
Piłkarze po ostatniej kolejce odpoczywali trzy dni. W tym czasie klub imał się różnych metod, by zostać w ekstraklasie. Groził pozwami do sądu o zadośćuczynienie, bo - zdaniem działaczy - do spadku przyczynili się sędziowie krzywdzącymi decyzjami. Gdy okazało się, że baraże kosztem ŁKS są bardzo prawdopodobne, do PZPN listy z prośbami o poszanowanie prawa wysyłali prezydent Krakowa, a także kluby - Cracovia i Arka.
Ale mało kto w Krakowie wierzył, że łodzianie nie dostaną licencji. - Nie dawałem nam nawet połowy szans - przyznał w czwartek Filipiak. - Dla mnie jako biznesmena oczywiście lepiej sponsorować klub z ekstraklasy. W I lidze budżet byłby mniejszy, ale stracilibyśmy pieniądze za transmisje telewizyjne.
Piłkarze cieszyli się w szatni tuż przed treningiem, choć... - Nutka niepewności pozostanie, dopóki nie wyjdziemy na boisko 13 czerwca [pierwszy mecz barażowy]. Ale chyba wreszcie prawo jest respektowane i zagramy w barażu - powiedział trener Artur Płatek. - Szczęście, którego nam wcześniej w lidze brakowało, wreszcie się do nas uśmiechnęło. Teraz trzeba szansę wykorzystać.
Cracovia w piątek zagra sparing z Widzewem, który właśnie do ekstraklasy awansował. W piątek rozstrzygnie się też, kto będzie ich rywalem w barażu - Podbeskidzie Bielsko-Biała, Korona Kielce czy Znicz Pruszków.