Jerzy Walczyk: Wierzy Pan, że ŁKS otrzyma licencję? Piotr Świerczewski: Bardzo na to liczę. Wierzę, że czas, który otrzymaliśmy od PZPN-u, został przez naszych działaczy właściwie wykorzystany i nadrobili braki w dokumentach. ŁKS to bardzo zasłużony klub, nie tylko dla miasta, regionu, ale także dla polskiej piłki. Ale na pewno trzeba w końcu zrobić coś ze stadionem. Władze Łodzi i klubu jak najszybciej powinny się za niego wziąć, bo nie wyobrażam sobie rozgrywania ligowych meczów w Bełchatowie, a nie w Łodzi.
Pan zostanie w ŁKS-ie? - To nie zależy tylko ode mnie. Takie pytanie trzeba raczej zadać działaczom i trenerowi Wesołowskiemu. Ja chcę w Łodzi grać nadal. Zanim trafiłem do ŁKS-u, straszono mnie fatalną organizacją w klubie, ale zapewniam, że o wiele gorzej było w Polonii Warszawa. Poza tym ogromną zmianą na lepsze było wejście do ŁKS-u Grzegorza Klejmana, który potrafi w profesjonalny sposób prowadzić klub piłkarski.
Miniona runda była dla Pana udana? - Nie mam powodów, aby narzekać. W meczach, w których grałem, zawsze zdobywaliśmy punkty. Statystycznie była to więc bardzo udana wiosna.
Czyli nie żałuje Pan, że przyszedł do ŁKS-u? - Jak mogę żałować, skoro drużyna - ze mną w składzie - wygrywała? Ja jestem zadowolony i myślę, że trener także. Wróciłem do formy, a razem z kolegami udowodniliśmy, że zasługujemy na występy w ekstraklasie. Może nie graliśmy fantastycznie, ale potrafiliśmy pokonać choćby Polonię Warszawa i walczyć jak równy z równym z Lechem Poznań i Legią Warszawa. Uważam, że ŁKS będzie stać na więcej w nowym sezonie.
Piotr Świerczewski ma 37 lat. Wiosną zagrał w ośmiu meczach i zdobył dwa gole.