Prawy obrońca "Białej Gwiazdy" miał do wyboru też inna opcję. Poważnie zainteresowanym jego osobą był klub austriackiej Bundesligi. - Zdecydowałem się zostać w Polsce z kilku powodów. Po pierwsze, mam dużą szansę, by grać w podstawowym składzie. I nie przeraża mnie, że klub pewnie sprowadzi jakiegoś prawego obrońcę. To nawet lepiej, bo pod koniec sezonu zostało nas tylko pięciu. Po drugie, ja i rodzina dobrze czujemy się w Krakowie. Po trzecie, zaraz będziemy grać o Ligę Mistrzów - mówi gazecie Singlar.
Przez większą część sezonu Słowak był tylko zmiennikiem Marcina Baszczyńskiego. Najpierw w obliczu problemów Skorży ze stoperami, kiedy jego konkurent do gry na boku musiał przejść na środek obrony, a później gdy Baszczyński uległ poważnej kontuzji.
W mijającym sezonie kibicom najbardziej zapadł w pamięci jego świetny rewanżowy mecz przeciwko Barcelonie oraz pojedynek z Lechem na Bułgarskiej, kiedy Singlar trafił do siatki rywala. - Tamto spotkanie dobrze zapamiętam. W kilku wcześniejszych meczach siedziałem na ławce, a na boisku lidera ekstraklasy nie tylko zagrałem od początku, lecz także zdobyłem cenną bramkę. Wtedy pokazałem, ile mogę Wiśle dać - mówi zawodnik.
Singlar w Krakowie pojawił się przed rokiem. Wisła pozyskała go za darmo po wygaśnięciu kontraktu ze Slovanem Liberec.