Groźnie wyglądająca kontuzja Boguskiego - wideo » Zwycięstwo Wisła okupiła trzema kontuzjami. Radosław Sobolewski i Marcelo będą gotowi na mecz z ŁKS-em. Występ Boguskiego jest mało prawdopodobny. - Byłem wystraszony, bo było podejrzenie złamania kości strzałkowej. Okazało się, że to tylko poważne skręcenie stawu skokowego - mówi Boguski.
Andrzej Klemba: Przez 30 minut meczu z Legią tylko Pan zasługiwał na wyróżnienie. Rafał Boguski: Bardzo dobrze czułem się na boisku. Miałem kilka udanych zagrań i jestem zadowolony ze swojej gry, choć ta kontuzja... W Wiśle nie brakuje zawodników, którzy będą w stanie mnie zastąpić. Są głodni gry i w Łodzi to pokażą.
Czym tłumaczyć taką słabą postawę obu zespołów przez pół godziny? - Gra nam się nie za bardzo kleiła, ale z drugiej strony nie pozwoliliśmy wtedy Legii na nic. Przecież nie stworzyli żadnej sytuacji. To nie było wielkie widowisko, ale to nic dziwnego w meczach na szczycie. Wtedy nie liczy się piękno gry, tylko trzy punkty. Nikt nie będzie za kilka dni pamiętał, w jakim stylu wygraliśmy z Legią.
Leo Beenhakker mówił, że gdyby przyjechał na ten mecz, to po to, by obejrzeć Pana w akcji. - To bardzo miłe słowa dla mnie. Chyba selekcjoner nie pomylił się w swoich sądach. Zaliczyłem asystę, dobrze grałem, więc to spotkanie zaliczam na plus.
Legia i Lechia dwa z ostatnich trzech spotkań grają u siebie, Wisła na wyjeździe. A na dodatek z drużynami z dołu tabeli, z którymi w tym sezonie idzie Wam jak po grudzie. - Przed rundą rewanżową wszyscy mówili, że to właśnie my mamy lepszy terminarz. To nie ma znaczenia, bo każdy zespół walczący o mistrzostwo będzie grał z zespołami, które nie chcą spaść z ekstraklasy.
Najbliższy rywal - ŁKS - jest dla Wisły bardzo niewygodny. - Trzeba dać z siebie ponad 100 procent, by wygrać. Styl nie będzie ważny, byle wyrwać trzy punkty.