Gazeta.pl > Ekstraklasa.tv >  Informacje

A A A Poleć znajomemu     Wydrukuj     Podyskutuj na forum

Piłkarze Górnika na dywaniku u prezesa

Maciej Blaut, Piotr Płatek
2009-05-12, ostatnia aktualizacja 2009-05-12 10:42

Zdobyć minimum siedem punktów to zadanie dla piłkarzy Górnika na trzy ostatnie kolejki sezonu. Wczoraj rada drużyny była w tej sprawie u prezesa klubu Jędrzeja Jędrycha.

Robert Szczot i jego koledzy z Górnika w meczu z ŁKS znaleźli się na dnie
Fot. Małgorzata Kujawka / AG
Robert Szczot i jego koledzy z Górnika w meczu z ŁKS znaleźli się na dnie
SERWISY
Górnik przegrał w Łodzi i jest coraz bliżej spadku »

W Zabrzu, choć sytuacja drużyny jest krytyczna, nie ma co liczyć na gwałtowne wstrząsy. Klubowe życie toczy się normalnym trybem. Pierwszą osobą spotkaną na stadionie Górnika był Stanisław Sętkowski. Zagorzały kibic i fundator kogutów dla najlepszych piłkarzy był załamany. - U nas żałoba. Jak tak dalej będą grali, to spadniemy. Byłem na meczu w Łodzi, ta gra to była żenada - mówił.

Trener Henryk Kasperczak pojawił się na stadionie Górnika prawie dwie godziny przed planowanymi zajęciami. Był lekko zaskoczony obecnością dziennikarzy, ale nie unikał rozmowy.

Kasperczak zaprosił nas do... szatni sędziów. - Takie tu mamy warunki - rozłożył ręce.

Choć po fatalnej porażce z ostatniej kolejce z ŁKS-em Łódź na zabrzańską drużynę spadła lawina krytyki, Kasperczak nie wyglądał na załamanego. Ze spokojem opowiadał o:

meczu z ŁKS-em: - To był pojedynek dwóch szachistów, którzy długo wzajemnie się badali. Rywale po prostu wykazali się lepszą skutecznością i zdobyli bramki. W postawie moich piłkarzy brakowało zaangażowania, determinacji i walki

braku napastnika: - Chciałbym mieć w zespole takiego gracza jak Paweł Brożek z Wisły czy Takesure Chinyama z Legii. Zimą nie było jednak takich wolnych graczy na rynku

kibicach: - Nie czujemy, aby fani zaczęli się od nas odwracać. Wiemy, że mamy wsparcie z ich strony

taktyce: 4-5-1 jest za mało ofensywne? Proszę zauważyć, że jesienią graliśmy dwójką napastników i strzelaliśmy mniej bramek niż teraz.

spadku: - Jestem życiowym optymistą. Nie zakładam, abyśmy mogli w przyszłym sezonie zagrać w pierwszej lidze.

Na koniec wyjaśnił nam: - Nie uważam się za doskonałość. Wiem, że ja też popełniam błędy i zapewniam, że czuję olbrzymią presję na sobie.

Niedługo po ekipie szkoleniowców na Roosevelta zaczęli zjeżdżać piłkarze. Trzej z nich, z tajemniczą kartką w ręku, udali się do gabinetu prezesa Jędrycha.

Osiem lat temu Górnik był w podobnych tarapatach jak obecnie. Po porażce z Widzewem w Zabrzu zasłużony klub znalazł się na przedostatnim miejscu w tabeli, z trzypunktową stratą do trzeciego od końca Śląska Wrocław. Kilka dni wcześniej zabrzanie w fatalnym stylu przegrali z Ruchem Radzionków, a z zespołem pożegnał się trener Antoni Piechniczek. Prezes Stanisław Płoskoń rugał swoich piłkarzy w szatni, a Piechniczek w prasie stwierdził: "Spadek wydaje się nieunikniony". Chwilę później z pracy w Zabrzu zrezygnował kolejny trener - Józef Dankowski, a w zamian przyszedł Waldemar Fornalik. Terapia wstrząsowa była ogromna, a po dramatycznym finiszu Górnik się utrzymał. O sukcesie przesądził kontrowersyjny mecz w Katowicach, gdzie Górnik w ostatniej kolejce zremisował po golu w ostatniej minucie. Płoskoń nie chciał komentować okoliczności utrzymania: - Ja się na piłce nie znam - rzucił tylko do dziennikarzy.

Obecny prezes ani myśli wpadać do szatni i rugać swoich piłkarzy. - Jak byłem 18-latkiem, to miałem charakter rewolucjonisty. Życie uczy pokory i dystansu. Dziś nie widzę potrzeby rewolucji w klubie. Może to nie jest normalne w świecie futbolu, ale ja nie będę na piłkarzy krzyczał czy ubliżał im. Wiem z opowieści, jak reagowali po porażkach moi poprzednicy: Jan Szlachta czy Stanisław Płoskoń. Nasi zawodnicy nie mają co liczyć na podobne występy w moim wykonaniu - mówi prezes Jędrych.

Jego spotkanie z bramkarzem Sebastianem Nowakiem, obrońcą Adamem Banasiem i pomocnikiem Piotrem Madejskim trwało ponad pół godziny. - Uznaliśmy, że musimy się spotkać i wyjaśnić, dlaczego drużyna tak słabo wypadła w meczu z ŁKS-em. Taka wpadka nie powinna się nam przydarzyć. To była powtórka z fatalnego występu przeciwko Piastowi Gliwice. Zawodnicy potwierdzili mi, że nie ma mowy o jakimkolwiek braku zaangażowania z ich strony. Zapowiedzieli, że się nie poddadzą do samego końca. Muszę też podkreślić, że ze strony piłkarzy nie padło ani jedno słowo na temat jakichś dodatkowych pieniędzy - opowiada Jędrych.

Potwierdza to Banaś. - Taki kiepski mecz, jak ten w Łodzi, już nam się nie zdarzy. Prosimy kibiców o cierpliwość i doping w sobotnim meczu z Odrą. Będziemy w nim walczyć na całego. Jest światełko w tunelu. Jeśli pokonamy wodzisławian, wtedy nasze szanse na utrzymanie wzrosną - mówi obrońca, który jest najlepszym strzelcem zespołu.

W Zabrzu wiele mówiło się wczoraj o sprawie Tomasza Hajty. Przypomnijmy, że były zawodnik Górnika złamał umowę i zagrał w barwach ŁKS-u przeciwko swojemu poprzedniemu klubowi. Górnik już przygotował pismo z wezwaniem do zapłaty 100 tysięcy złotych za udział piłkarza w sobotnim meczu. - Tomek to wojownik, nie akceptuje reguł. Złamał kolejną. Teraz nam się należy 100 tysięcy złotych - mówi Michael Mueller, szef Rady Nadzorczej Górnika. - W sądzie sprawa pewnie potrwa, może nawet 10 lat, ale i tak nie odpuścimy - zapewnia.

Hajto naruszył także drugą klauzulę umowy z Górnikiem. - Tomek miał nic nie mówić o wewnętrznych sprawach klubu. Obecnie opowiada niestworzone rzeczy o trenerze i Górniku, więc nie wykluczamy, że tę sprawę też oddamy do sądu - mówi prezes Mueller. Sam Kasperczak jest jeszcze niezdecydowany. - Zastanawiam się, co z tym zrobić - twierdzi szkoleniowiec. - Szkoda, że Tomek tak postąpił. Nie powinien sobie mostów burzyć. A przecież o jego odejściu nie decydowałem tylko ja. Podobnie było ostatnio z Piotrem Madejskim. Wszyscy mówili, że to ja go odstawiłem od składu, a to nie była prawda - dodaje.

Prezes Jędrych pilnie studiuje ostatnie wyniki i tabelę ekstraklasy. Do jakich wniosków doszedł? - Muszę pójść do empiku i kupić film "Piłkarski poker". Tam jest taka scena, gdy zbierają się działacze i ustalają ostateczny kształt tabeli - uśmiecha się tajemniczo.

Ocena:

słabe

nic specjalnego

dobre

bardzo dobre

znakomite

0

0 głosów

Brak komentarzy