W pierwszej połowie mecz stał na bardzo niskim poziomie, a obie drużyny miały kłopoty ze skonstruowaniem składnych akcji. Niewiele działo się również pod obiema bramkami.
Gospodarze najlepszą okazję do zdobycia gola mieli sześć minut przed przerwą, ale po dośrodkowaniu Macieja Iwańskiego z rzutu wolnego Marcin Komorowski z bliska głową posłał piłkę nad poprzeczką. Natomiast w 45. minucie niezdecydowanie Jana Muchy próbował wykorzystać Łukasz Janoszka, ale piłkę sprzed linii bramkowej wybił Inaki Astiz.
Do drugiej połowy gospodarze przystąpili z większym animuszem i już trzy minuty po wznowieniu gry Piotr Rocki znalazł się w sytuacji sam na sam z Krzysztofem Pilarzem, ale spudłował.
Impetu wystarczyło legionistom ledwie na kilkanaście minut, a później z boiska wiało nudą, jak w pierwszej połowie. Mimo to po raz drugi z rzędu na wysokości zadania stanęli kibice, którzy przez 90 minut gorąco dopingowali miejscowych.
W 72. minucie jeden z nielicznych ataków "Niebieskich" przyniósł im gola na wagę zwycięstwa. Wojciech Grzyb odebrał w polu karnym piłkę Marcinowi Komorowskiemu, zagrał wzdłuż bramki, a próbujący odbić ją jedną ręką Jan Mucha skierował do własnej bramki. Rozpaczliwa interwencja Inakiego Astiza nie uratowała gospodarzy. Stracony w kuriozalnych okolicznościach gol stanowił dobre podsumowanie ich postawy w tym spotkaniu. Rewanż 7 maja w Chorzowie.
Legia Warszawa - Ruch Chorzów 0:1 (0:0)
Bramki: 0:1 Jan Mucha (72-samobójcza).
Żółta kartka - Ruch Chorzów: Martin Fabus, Wojciech Grzyb, Gabor Straka.
Legia Warszawa: Jan Mucha - Inaki Descarga, Inaki Astiz, Pance Kumbev, Marcin Komorowski - Kamil Majkowski (14. Miroslav Radović), Maciej Iwański, Piotr Giza (76. Ariel Borysiuk), Roger Guerreiro, Krzysztof Ostrowski (68. Takesure Chinyama) - Piotr Rocki.
Ruch Chorzów: Krzysztof Pilarz - Krzysztof Nykiel, Rafał Grodzicki, Piotr Kieruzel, Tomasz Brzyski - Wojciech Grzyb, Grzegorz Baran, Michał Pulkowski (76. Gabor Straka), Marcin Nowacki (46. Pavol Balaz) - Łukasz Janoszka (70. Remigiusz Jezierski), Martin Fabus.