Adrian Klepczyński doprowadza Cabaja do łez » Fani Cracovii, którzy wymyślali różne sposoby (machali białymi chusteczkami, wymyślali hasła typu: "Dzisiaj sobota, Majewski pakuj laptopa"), by przekonać Majewskiego do odejścia, szybko mogą za nim zatęsknić.
Kiedy zastąpił go Płatek, wszystkim: działaczom, piłkarzom i kibicom, wydawało się, że skończył się okres gry zupełnie nieefektownej, ale za to momentami efektywnej. To właśnie pod wodzą Majewskiego Cracovia zanotowała największy sukces od lat - w 2007 roku była wyżej w tabeli od Wisły. Szkoleniowiec często był wygwizdywany i obrzucany różnymi hasłami, ale trwał.
Dopiero jesienią po bezbramkowym remisie z Odrą Wodzisław Majewski stracił posadę. Cracovia po 10 spotkaniach miała siedem punktów i zamykała ligową tabelę. 15 kolejek później jej sytuacja wcale nie jest lepsza. Nie jest ostatnia tylko dlatego, że z Górnikiem Zabrze wygrała.
Od wysokiego C do fałszowania Choć Płatek zaczął z wysokiego C (zwycięstwo w Pucharze Polski), to później było coraz gorzej. W siedmiu spotkaniach ekstraklasy podwoił dorobek punktowy, ale wystarczyło to zaledwie na przedostatnie miejsce po rundzie jesiennej.
Zimą klub przeprowadził tyle transferów, co jeszcze nigdy wcześniej. Trener Płatek dostał prawie wszystkich zawodników, których zapragnął. Był bardzo pewny siebie, ręczył za utrzymanie. Atutem Cracovii miało być to, z czego słynęła do tej pory - czyli dobra obrona i skuteczność. I rzeczywiście, pozyskany Bartosz Ślusarski dał dużo w ofensywie. Niestety, defensywa stała się dziurawa, m.in. w trzech spotkaniach traciła po cztery gole.
Na początku rundy wiosennej Cracovia odżyła i szczyciła się mianem jednego z najskuteczniejszych zespołów z ośmioma bramkami. Wysokie porażki z Wisłą i Legią osłabiły morale drużyny, a niewiele dające remisy z Ruchem i Śląskiem uwięziły na miejscu spadkowym. Już wtedy Janusz Filipiak, prezes Cracovii, zamroził premie za zwycięstwa, a kozła ofiarnego szukał w Macieju Murawskim. Zresztą pozyskanie 35-letniego obrońcy, który nie trenował prawie rok, było najbardziej niezrozumiałym ruchem transferowym.
Gwoździem do trumny może okazać się ostatnia porażka z Polonią. Piłkarze Płatka przez ponad godzinę grali z przewagą piłkarza, ale z trybun wyglądało to, jakby goście byli osłabieni. - Było mi wstyd zejść z boiska i podać rękę licznie przybyłym kibicom. Nasze szanse na utrzymanie są iluzoryczne - przyznał Ślusarski.
Majewski sobie poradził W poprzednim sezonie po rundzie jesiennej Cracovia też była w bardzo trudnej sytuacji. Miała 16 punktów (teraz było 14), ale profesor Filipiak pozostawił wtedy na stanowisku Majewskiego. I wiosna 2008 była udana. Po 25 kolejkach Cracovia z 32 punktami była dziewiąta (teraz 15., 22 punkty) i spokojnie zapewniła sobie utrzymanie. Siódme miejsce na koniec dało nawet prawo gry w Pucharze Intertoto.
Filipiak w czwartek zapewniał, że nie zamierza zwalniać trenera Płatka nawet w przypadku porażki w Bytomiu. - Niech się męczy, a razem z nim cała drużyna. Jeśli spadniemy, nikogo nie puszczę z klubu. Będą musieli odrobić straty - zapowiedział Filipiak.
Motyka, Zieliński i inni Zadanie jest jednak szalenie trudne, bo Cracovię czekają mecze z liczącymi się w walce o mistrzostwo i europejskie puchary Polonią Warszawa, GKS-em Bełchatów i Lechem Poznań oraz broniącymi się przed degradacją Górnikiem Zabrze i Odrą Wodzisław.
Jednak nie milkną głosy, że Cracovia nieoficjalnie pilnie szuka następcy Płatka. Wśród potencjalnych kandydatów, których rozważa zarząd, mają być m.in. Jacek Zieliński, Werner Liczka i Marek Motyka. Ten ostatni zaprzecza. - Nie było kontraktu. Przynajmniej na razie - zapewnia były trener m.in. Polonii Bytom.
Jeśli decyzja o degradacji Jagiellonii zostanie podtrzymana, to bez względu na wynik białostoczanie zostaną przesunięci na 14. miejsce w tabeli, a baraże zostaną odwołane. Cracovia, by myśleć o pozostaniu w gronie najlepszych, musi przeskoczyć Arkę Gdynia i nie pozwolić się wyprzedzić Górnikowi.