Paweł Brożek bliski hat-tricka w meczu z Górnikiem » Mistrzowie Polski wydostali się z niemałych tarapatów. Po 20. kolejce liderujący Lech miał nad nimi aż pięć punktów przewagi. A na dodatek stracili wtedy Pawła Brożka. Mogło się wydawać, że Wiśle trudno będzie włączyć się do walki o tytuł.
Okazało się jednak, że problemy skonsolidowały drużynę. Bez Brożka krakowianie wygrali trzy spotkania, wywalczyli też ważny punkt w Poznaniu. Króla strzelców godnie zastępowali obrońcy (Marcin Baszczyński, Peter Szinglar i Marcelo) oraz pomocnicy (Patryk Małecki i Radosław Sobolewski). Jednego gola dodał też napastnik - Piotr Ćwielong.
Kiedy Brożek wrócił, przebudził się także Rafał Boguski. Obaj zapewnili w ostatniej kolejce Wiśle zwycięstwo.
- Super, że Paweł wrócił i strzela bramki, ale to nie tak, że kiedy jest w składzie, to odpuszczamy i liczymy, że sam w pojedynkę wygra mecz - zapewnia Boguski, którego gol dał prowadzenie w meczu z Górnikiem.
W tym czasie Lech dostał zadyszki (cztery remisy), Legia też gubiła punkty. Przed meczem tych drużyn wiślacy liczyli na remis, choć... - Nie obstawiałem wyniku tego spotkania, bo nie wiem, jaki będzie dla nas najkorzystniejszy. To się okaże na koniec sezonu - zauważył Marcin Baszczyński, obrońca Wisły.
Dzięki remisowi w Warszawie w ciągu pięciu kolejek podopieczni Macieja Skorży odrobili z nawiązką straty do Lecha i dogonili Legię. Za dwa tygodnie mogą też odskoczyć drużynie ze stolicy, bo podejmują ją na własnym boisku. Zresztą terminarz sprzyja krakowianom.
- Wcale nie mamy najlepszego układu gier - zaprzecza Boguski. - Wszyscy gramy takie same mecze. Liga ułożyła się tak, że prawie nikt nie gra o pietruszkę, tylko walczy o tytuł albo bije się o utrzymanie. Nie ma lekko.