W Cracovii wierzą - dopóki piłka w grze

Waldemar Kordyl
2009-04-27, ostatnia aktualizacja 2009-04-27 12:20

- Podstawą nadziei na utrzymanie się w lidze jest wygranie wszystkich trzech spotkań u siebie - podkreślił Marcin Cabaj, bramkarz Cracovii, po przegranej z Polonią Bytom


Fot. Mateusz Skwarczek / AG
Już po raz drugi w tej rundzie podopieczni Artura Płatka nie potrafili wykorzystać przewagi liczebnej. Dariusz Pawlusiński, najskuteczniejszy piłkarz Cracovii, był rozgoryczony po spotkaniu. Jego zdaniem Polonia powinna kończyć w dziewiątkę, bo Michałowi Zielińskiemu za przewrócenie Tomasza Moskały należała się czerwona kartka. - Nic nie mam do Marcina Radzewicza, który kopnął mnie bez piłki, a twierdził, że to ja wcześniej dwa razy tak zrobiłem - zapewniał Pawlusiński.

Czerwone kartki dla rywali stają się powoli przekleństwem dla Cracovii. - Z Ruchem mieliśmy przynajmniej cztery stuprocentowe okazje do zdobycia gola, z Polonią żadnej - przyznał Cabaj.

Coraz wyraźniej widać, że Cracovia nie ma sił na 90 minut. - Jak nie mamy sił, to nie wychodźmy na boisko! Staram się grać, a nie być na murawie - zarzekał się Pawlusiński.

W piątek było widać, komu bardziej zależało na wygranej i kto zaciekle walczył do samego końca. - Gramy na tyle, na ile pozwala nam przeciwnik. To skandal, że z Polonią nie stworzyliśmy sobie nawet pół sytuacji - stwierdził bez ogródek wychowanek Odry Wodzisław.

Cracovia po raz kolejny straciła gola po stałym fragmencie gry i obok Polonii ma najbardziej dziurawą obronę. - Trener uczulał nas w przerwie przed rzutami rożnymi i wolnymi. Polonia mądrze zamknęła się na 30. metrze i wyprowadzała groźne kontry - dodaje Pawlusiński.

Kiedy Adrian Klepczyński trafiał głową do siatki, piłkarze stali i patrzyli. - Nie wiem, jak to wytłumaczyć, znowu nie potrafiliśmy przypilnować wbiegających rywali - stwierdził Pawlusiński.

Piłkarze z ul. Kałuży powtarzają że z meczu na mecz będzie lepiej i zaczną wygrywać. Tyle że zostało już pięć spotkań. - Nie składamy broni, choć sytuacja jest bardzo, bardzo ciężka - przyznaje Cabaj. - Nikt z nas teraz nie myśli o wstrzymanych premiach [taką decyzję tydzień temu podjął zarząd Cracovii - przyp. red.] czy spadku do pierwszej ligi. Mamy wreszcie wyjść i strzelić jedną bramkę więcej od przeciwnika, tak jak w pierwszych spotkaniach rundy.

Pawlusińskiemu nie uśmiecha się gra za karę na zapleczu ekstraklasy, gdzie występował jeszcze w 2005 roku.

- Zrobię wszystko, by Cracovia nie spadła. Dopóki piłka w grze, wszystko jest przecież możliwe - kończy pomocnik.

Nikt nie chce, ale wszyscy mogą - kto spadnie z Ekstraklasy? »


  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów