Wyparło zatrzymuje Lecha - zobacz skrót meczu » Jak napisaliśmy, Lech Poznań poważnie już liczy się z odejściem Hernana Rengifo, którego chcą kupić kluby rosyjskie oraz hiszpańskie, z tym że raczej z drugiej ligi. Sprawa ma się rozstrzygnąć w ciągu najbliższych dwóch tygodni - wtedy będzie jasne, czy Peruwiańczyk przedłuży wygasający za rok kontrakt, czy też nie i trzeba go będzie sprzedać już teraz. Za pół roku Rengifo mógłby już podpisać darmową umowę z nowym klubem.
Odejście Rengifo w sporej mierze zależeć będzie od jego... żony - Jenny. Nie kryje tego nawet prezes Andrzej Kadziński. Hernan Rengifo tłumaczy istotną rolę żony podczas negocjacji tym, że lepiej zna się ona na ekonomii oraz lepiej zna angielski.
W miejsce Rengifo Lech zamierza sprowadzić Dawida Nowaka czy Rafała Boguskiego, wykorzystując odstępne w ich kontraktach. Nowak to piłkarz już uznawany za wielką gwiazdę. Wystarczy przejrzeć tytuły łódzkiej "Gazety Wyborczej" z ostatniego miesiąca: "Nowak nadzieją Bełchatowa", "Nowak skarbem Bełchatowa", "Nowak=punkty dla Bełchatowa".
Po niedawnym, wygranym 2:1 meczu z Lechią Gdańsk, trener bełchatowian Rafał Ulatowski mówił: - Wiedzieliśmy, że będzie to ciężki mecz, ale mamy w naszych szeregach Dawida Nowaka. To jego kolejny mecz, w którym wchodzi z ławki i wiele wnosi do gry.
Nowak strzelił gola w każdym z czterech wygranych ostatnio spotkań GKS-u Bełchatów. Z dorobkiem ośmiu goli w sezonie jest skuteczniejszy od Hernana Rengifo, a znajduje się tuż za Robertem Lewandowskim i Semirem Stiliciem. Tyle samo bramek ma zresztą także Rafał Boguski.
Nowak to piłkarz wielce utalentowany, ale bardzo podatny na kontuzje. I to nie takie drobne, jakie łapie Rengifo, ale solidne kontuzje mięśniowe. Ponadto jest to gracz, którego styl gry jest zupełnie inny niż w wypadku Rengifo. Nowak prezentuje się świetnie u boku np. Mariusza Ujka, który - niczym Peruwiańczyk w Lechu - toczy z przodu boje o piłki dla niego. Słowem, Nowak - podobnie zresztą jak inne domniemane wzmocnienie Lecha - Rafał Boguski z Wisły Kraków - świetnie pasowałby do "Kolejorza", ale u boku Rengifo, a nie w zamian za niego.
Jeśli zatem Lech straci Rengifo, a zyska piłkarzy takich jak Nowak czy Boguski, Smuda, będzie musiał zrobić to, czego do tej pory nie robił. Zmodyfikować taktykę Lecha na wypadek braku peruwiańskiego piłkarza. Tak jak Maciej Skorża, który zareagował na brak Pawła Brożka, czy też Rafał Ulatowski, który zareagował na brak Łukasza Garguły. To może być moment, w którym kroplówka o nazwie Hernan Rengifo, która utrzymuje Lecha przy życiu, zostanie odcięta. Wówczas albo Smuda zmieni taktykę, albo...
Albo Lech sprowadzi piłkarza, który w odróżnieniu od Nowaka czy Boguskiego będzie w stanie Peruwiańczyka zastąpić.
Jeszcze w lutym, gdy otwarte było okno transferowe, Franciszek Smuda mówił o napastniku, którego wolałby mieć zamiast wszystkich piłkarzy, których dostał zimą. To Fatos Bećiraj, młody (21 lat), wysoki (188 cm), dobrze zbudowany zawodnik Buducnosti Podgorica. Wyceniany na milion euro, ale według nieoficjalnej wiedzy, tę kwotę można byłoby zbić o 200 tys. Czy będzie można teraz? Na pewno będzie trudniej, bo od tamtego czasu Bećiraj zdążył zagrać w dwóch meczach w reprezentacji Czarnogóry (z Gruzją i Włochami). Gola w nich nie zdobył, ale i tak ma przyzwoity dorobek w lidze - 14 bramek strzelonych w 20 spotkaniach ligowych tego sezonu, a do tego jeszcze pięć trafień w Pucharze Czarnogóry. Skuteczność całkiem niezła, ale nie ona jest najważniejsza. Dla Smudy liczy się to, że Bećiraj jest napastnikiem o bardzo podobnym stylu gry do Hernana Rengifo: dobrze gra głową, jest silny, a więc trudno go przepchnąć w walce o piłkę, no i zdobywa bramki po strzałach z obu nóg. Niewykluczone, że mimo sporej kwoty odstępnego, Bećiraj trafi do Lecha. Nawet teraz, gdy "Kolejorz" chce się wzmacniać głównie piłkarzami z polskiej ligi. - Nasz człowiek na Bałkanach ogląda tam po kilka meczów w tygodniu - przyznaje prezes Kadziński.