Kaczmarek: Może trochę za mocno zamknąłem drzwi

Rozmawiał Olgierd Kwiatkowski
2009-04-21, ostatnia aktualizacja 2009-04-21 10:57

- Nie jestem już trenerem Polonii - mówi zdecydowanie Bogusław Kaczmarek. Ale władze klubu wydały w poniedziałek komunikat zapewniający, że na stanowisku szkoleniowca nie doszło do zmiany.

Bogusław Kaczmarek
Fot. Bartosz Bobkowski / AG Fot. Bartosz Bobkowski / AG
Bogusław Kaczmarek
Polonia mogła wygrać, gdyby nie... Ivanovski »

W sobotę tuż po meczu z Lechią Gdańsk, który Polonia zremisowała 1:1, Kaczmarek został zwolniony przez Józefa Wojciechowskiego. Prezes i właściciel warszawskiego klubu w poniedziałek... zmienił decyzję, ale pracujący w roli pierwszego trenera zaledwie pięć tygodni były asystent Leo Beenhakkera nie przystał na ofertę powrotu na Konwiktorską.

Olgierd Kwiatkowski: Polonia wydała w poniedziałek wieczorem oficjalny komunikat, z którego wynika, że nadal jest pan pierwszym szkoleniowcem.

Bogusław Kaczmarek: To jest absolutna nieprawda. Nie jestem już trenerem Polonii. Zakomunikowałem to dziś panu prezesowi Wojciechowskiemu (w poniedziałek) o godz. 16. Wcześniej spotkałem się z mecenasem Ciszewskim, sygnatariuszem mojego kontraktu. Ustalaliśmy warunki odejścia.

Nie mogłem zareagować inaczej. Po meczu z Lechią Gdańsk zostałem trzy czy nawet cztery razy zdymisjonowany. Za pierwszym razem uczynił to prezes Wojciechowski. Powiedział wyraźnie, że mam przekazać prowadzenie drużyny Jackowi Grembockiemu. Później zaproponował mi zmianę stanowiska, miałbym zostać asystentem. Domyśla się pan, jak na to zareagowałem? Potem pojawiały się inne propozycje pracy w Polonii. Ale ja już po pierwszej dymisji poinformowałem wszystkich, że kończę pracę. Później o zwolnieniu poinformował mnie jeszcze Tony Slot (doradca prezesa Wojciechowskiego). Siedzieliśmy do pierwszej w nocy. Przekazywałem kolegom cały plan szkoleniowy. Mieliśmy ustaloną całą logistykę treningów, odnowy, przygotowań aż do meczu w Białymstoku 18 maja. W niedzielę wyjechałem z Warszawy, w poniedziałek wróciłem na ostatnie rozmowy z prezesem.

Nie interesowały pana inne propozycje pracy w Polonii.

- Dostałem taką ofertę: Albo współpraca, albo walka. Nie wiem, co to znaczy. Ja nie chcę z nikim walczyć. Fakty są takie, że zostałem zwolniony. Pan prezes złamał zasadę fair play i lojalności. Po meczu z Lechią zaczął wykrzykiwać różne hasła najpierw po angielsku, tak żeby zrozumiał je Tony Slot, potem po polsku. Po dwóch minutach wstałem i powiedziałem, że mam szacunek dla tego, co robi, ale mam też szacunek dla siebie. Wyszedłem. Może trochę za mocno zamknąłem drzwi, myślę jednak, że naruszona została moja godność, reputacja i w ogóle zasady etyczno-moralne.

Cały czas pojawiają się sprzeczne informacje. Na przykład ta, że pański kontrakt jednak nie został formalnie rozwiązany. Na pewno nie będzie pana we wtorek na treningu?

- Zdaję mieszkanie, telefon, sprzęt i wyjeżdżam. Nie mogę świadczyć pracy, bo zostałem zwolniony. Przy świadkach. Kontrakt nie musi być wcale pisemnie rozwiązany, to będzie tylko następstwo tego, co się stało w sobotę. Moja kancelaria prawna wkrótce ustosunkuje się do tego. Mecenas Ciszewski przed spotkaniem z prezesem Wojciechowskim przyniósł mi kontrakt i wyraźnie przeczytał zobowiązania klubu wobec trenera.

Nie boi się pan, że Polonia nie wywiąże się z umowy?

- Tak jak płaci trenerowi Zielińskiemu, tak będzie płacić mnie. Ja się tego nie obawiam. Kontrakt jest honorowany przez związek, zawarty zgodnie z normami UEFA.

Nie żałuję pan, że przyszedł pan do Polonii, do prezesa, który znany jest z kontrowersyjnych decyzji?

- Byłem namawiany od trzech lat. Spotkaliśmy się w ubiegłym roku w Trójmieście. Miałem stworzyć nowoczesny system skautingu, szkolenia młodzieży, w którym wszystko miało być na tip top, hotel, internat dla młodzieży... Gdy zostałem pierwszym trenerem, celem minimum było wywalczenie miejsca gwarantującego udział w europejskich pucharach, w czerwcu mieliśmy usiąść do dalszych rozmów. Nie, nie żałuję, że tutaj byłem. Może tylko tego, że w grudniu miałem oferty z dwóch ligowych klubów i je odrzuciłem. Ale te pięć ostatnich tygodni było wspaniałe. Z przyjemnością przychodziło się do pracy. Takiej chemii z zawodnikami nie czułem dawno. Dziękuję im za to i również za to, że mnie w tak miły sposób pożegnali.

Czy Polonia ma jeszcze szanse coś osiągnąć w lidze, Pucharze Polski?

- Zespół jest dobry, ale nie wiem, czy stać go na mistrzostwo. Patrząc na to, co się dzieje z Lechem i Wisłą, to niekoniecznie. Ale ja życzę sukcesu tej drużynie i również prezesowi Wojciechowskiemu.



  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów