Piłkarz ŁKS: Nasz trener ma problem

Rozmawiał Jerzy Walczyk
2009-04-20, ostatnia aktualizacja 2009-04-20 19:43

- Punkt zdobyty w meczu z Lechem może okazać się bezcenny na koniec sezonu, ale przyjechaliśmy do Poznania po całą pulę, dlatego czuję niedosyt - mówi Robert Sierant


Fot. Piotr Skornicki / AG
SERWISY
Jerzy Walczyk: Niewątpliwym bohaterem ŁKS-u w Poznaniu był Bogusław Wyparło, ale defensywa na czele z Panem i Tomaszem Hajto też spisała się znakomicie.

Robert Sierant: Uważam, że pochwały należą się całemu zespołowi. Kolejny raz pokazaliśmy, że w trudnych momentach stanowimy kolektyw. Było to szczególnie widać w drugiej połowie meczu, kiedy się asekurowaliśmy i potrafiliśmy wyprowadzić kilka naprawdę groźnych kontr. Szkoda, że nie udało się żadnej z nich wykorzystać, bo wtedy nasza radość byłaby pełna.

Niech Pan nie narzeka. Większość drużyn cieszyłoby się z remisu na boisku lidera.

- Cieszymy się, bo punkt zdobyty w meczu z Lechem może okazać się bezcenny na koniec sezonu. Ale przyjechaliśmy do Poznania po całą pulę, dlatego czuję mały niedosyt.

Chyba mało kto się spodziewał, że będzie Pan wiosną podstawowym obrońcą ŁKS-u. W ogóle mam wrażenie, że zrobił Pan bardzo duże postępy przy Tomaszu Hajcie.

- Nie będę ukrywał, że mając obok siebie Tomka, czuję się bardzo pewnie. Jego uwagi są bardzo cenne, potrafi niemal bezbłędnie podpowiedzieć, jak należy się ustawić, aby nie dopuścić do groźnych sytuacji pod naszą bramką. Wcześniej wiele nauczyłem się od Zdzisława Leszczyńskiego, z którym występowałem jeszcze w drugiej lidze. Widać, że wcześniej nabyte doświadczenie oraz pomoc Tomka dają doskonałe efekty. Należy też dodać, że na moją formę duży wpływ miał też dobrze przepracowany okres przygotowawczy. Wiele pomógł mi także trener Grzegorz Wesołowski, który postawił na mnie. Ja tylko staram się spłacać kredyt zaufania.

Niedawno trudno było sobie wyobrazić ŁKS bez Marcina Adamskiego. Teraz kapitan drużyny może mieć spore kłopoty, aby ponownie wskoczyć do składu.

- To nie mój problem. Rywalizacja z tak doświadczonym zawodnikiem, jakim jest Marcin, zachęca mnie do jeszcze cięższej pracy. Problem ma teraz trener, który musi podejmować decyzję, na którego z nas postawić.

Po remisie z Lechem tylko kataklizm może sprawić, że ŁKS nie utrzyma się w ekstraklasie.

- Gdyby nie fatalne wpadki z GKS-em Bełchatów i Jagiellonią Białystok to już chyba cieszylibyśmy się z utrzymania. Ale i tak uciekamy od strefy barażowej.

W niedzielę kolejne spotkanie. Tym razem zagracie u siebie z Piastem Gliwice. To niby łatwy przeciwnik...

- Spodziewam się, że po tak dobrym występie jak ten w Poznaniu na trybunach będzie komplet. Piast to dość wymagający rywal, ale wcześniej udowodniliśmy, że potrafimy wygrywać.

  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów