Kadrowicze Leo Beenhakkera odlecieli do Portugalii

PAP, tg
2009-02-03, ostatnia aktualizacja 2009-02-03 10:28

Chyba pomylili nas z piłkarzami ręcznymi - skomentował zainteresowanie łowców autografów kadrowiczami Leo Beenhakkera na warszawskim lotnisku Marek Wasiluk. Polscy piłkarze odlecieli w poniedziałek w południe na półtoratygodniowe zgrupowanie do Portugalii.

Piotr Celeban - to on pomógł zawodnikom Lecha Poznań przerwać passę bez gola
Fot. Mieczysław Michalak/ AG
Piotr Celeban - to on pomógł zawodnikom Lecha Poznań przerwać passę bez gola
ZOBACZ TAKŻE
Trałka - gdańskie odkrycie Beenhakkera »

W poniedziałek sportowcy stanowili sporą grupę podróżnych przewijających się przez warszawski port lotniczy. Najpierw z Chorwacji wróciła brązowa drużyna Bogdana Wenty, a chwilę później odprawę paszportową rozpoczęli wybrańcy Leo Beenhakkera, którzy przez ponad tydzień będą trenować i rozgrywać mecze towarzyskie w Portugalii. Niedługo potem na lotnisku pojawili się piłkarze Jagiellonii Białystok, których celem była Turcja.

- Wszyscy zdajemy sobie sprawę, że zgrupowanie i mecze w Portugalii to ostatnia szansa, by przekonać do siebie selekcjonera i wkraść się w jego łaski przed wiosennymi meczami w eliminacjach mistrzostw świata z Irlandią Północną oraz San Marino - powiedział pomocnik Górnika Zabrze Tomasz Zahorski.

- Przez pierwszy tydzień na zaufanie holenderskiego szkoleniowca będą pracować wyłącznie piłkarze z polskiej ligi, którzy do tej pory pracowali w klubach głównie nad siłą i wytrzymałością.

- W okres startowy dopiero wchodzimy, więc forma jest trochę zagadką. Mam nadzieję, że już w Portugalii uda mi się złapać właściwy rytm i trener Beenhakker pozwoli mi zaprezentować się wmeczach z portugalskim pierwszoligowcem oraz Litwą - dodał Zahorski.

Piłkarze wyruszali w podróż w strojach przygotowanych przez nowego sponsora technicznego związku - amerykańską firmę Nike. Selekcjoner miał dołączyć do nich w Amsterdamie, gdzie kadra miała zaplanowaną przesiadkę.

- Pewnie znowu ktoś napisze, że skoro w Amsterdamie, to znaczy, że negocjował z jakimś holenderskim klubem - zauważyła z humorem rzeczniczka drużyny narodowej Marta Alf.

Wzrostem wśród kadrowiczów wyróżniał się Marek Wasiluk. Obrońca Cracovii został powołany niemal w ostatniej chwili i zastąpił w kadrze Jakuba Wawrzyniaka, który po zmianie klubu - z Legii Warszawa na Panathinaikos Ateny - nie mógł uczestniczyć w całym zgrupowaniu, a dojedzie jedynie na spotkanie z Walią (11 lutego).

- Chyba pomylili nas z piłkarzami ręcznymi - przyznał Wasiluk po kolejnej prośbie o autograf. - Ja już zresztą wielokrotnie słyszałem i czytałem, że bardziej nadaję się do koszykówki lub siatkówki, a nie do futbolu, więc mogę wcielić się i w rolę piłkarza ręcznego. 21-letni wychowanek Jagiellonii Białystok nie krył zaskoczenia powołaniem.

- W środę wieczorem poinformował mnie o tym klubowy trener Artur Płatek, więc nie sądziłem, żeby mnie "wkręcał", ale i na początku trochę niedowierzałem. Asystentów trenera Beenhakkera znam z pracy w reprezentacjach młodzieżowych, ale z Holendrem nigdy się nie spotkałem i nie rozmawiałem. Na pewno o moim powołaniu zdecydował m.in. niedobór kandydatów na lewą obronę. Nie od dziś słychać, że trener ciągle szuka piłkarzy na tę pozycję. Mam nadzieję, że po zgrupowaniu przybędzie mu następny i dostanę kolejne szanse - dodał.

Koledzy wołają na Wasiluka "Wasyl", czyli identycznie jak na znacznie bardziej doświadczonego kadrowicza Marcina Wasilewskiego.

- Mam nadzieję, że znajdzie się miejsce dla dwóch "Wasyli", przecież filmowych "Killerów" też było dwóch - zauważył obrońca Cracovii.

- Cieszę się, że selekcjoner znowu mi zaufał. Po udanym występie w grudniowym meczu z Serbią po cichu liczyłem, że Beenhakker znowu po mnie sięgnie. Ale sądziłem, że po tygodniu i spotkaniu z Litwą wrócę do kraju. Fakt, że trener od razu zdecydował się zostawić mnie na mecz z Walią, na pewno stanowi dla mnie niespodziankę, ale bardzo miłą oczywiście - powiedział Łukasz Trałka, który przyznał, że kadrowiczów z klubów zagranicznych nie zna osobiście.

- Widziałem ich dotąd w reprezentacji, ale w telewizji. W Portugalii będzie okazja, by się lepiej poznać. Czy mam kompleksy? Żadnych - odparł zawodnik gdańskiej Lechii, który podpisał już kontrakt z Polonią Warszawa, ale do stołecznej drużyny trafi dopiero latem.

- Wiem, że będą jeszcze prowadzone rozmowy, bym już teraz przeniósł się do Polonii, więc niewykluczone, że wrócę do kraju jako jej zawodnik. Jeśli nie, to poczekam do lata, a wiosną zrobię wszystko, by godnie pożegnać się z Lechią. Fakt, że odchodzę, nie będzie decydował o liczbie moich występów na boisku. Trener Jacek Zieliński zapewnił mnie, że będzie liczyła się tylko moja forma. A jeśli dojdzie już do zmiany otoczenia, to powinna przebiegać bezboleśnie, bo w Polonii także trafię pod skrzydła Jacka Zielińskiego - zaznaczył z uśmiechem Trałka.

W najbliższą środę kadrowicze zagrają sparing z pierwszoligowym FC Pacos Ferreira, w sobotę 7 lutego w Faro zmierzą się w oficjalnym spotkaniu towarzyskim z Litwą, a w środę 11 lutego - już w najsilniejszym składzie - zmierzą się w Vila Real de Santo Antonio z Walią.

  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów