Janusz W.: Nie mówię, że jestem zupełnie niewinny

wyb. hana
2008-10-27, ostatnia aktualizacja 2008-10-27 15:42

PRZEGLĄD PRASY. - W areszcie zasnąłem dopiero nad ranem. Nie pomogło też to, że dwaj siedzący już w celi, mocno chrapali. Poza tym, wiadomo, jak to jest. Dla lumpa wszystko jedno, czy śpi w areszcie, na dworcu, czy na ławce, ale dla kogoś nieprzyzwyczajonego to jednak szok - żali się w rozmowie z Super Expressem Janusz W.

Janusz W.
Fot. Piotr Sk >rnicki / AG
Janusz W.
Janusz W. przyznał, że nie spodziewał się, że może zostać zatrzymany w sprawie afery korupcyjnej w polskiej piłce i kiedy przed jego domem zjawili się policjanci, był bardzo zaskoczony. - Wychodziłem akurat z garażu, kiedy zjawiło się siedmiu policjantów. Nie od razu wiedziałem o co chodzi. Dopiero gdy się przedstawili, padło hasło "Wrocław". Wtedy zorientowałem się w czym rzecz. Na szczęście wszystko odbywało się w kulturalnej atmosferze.

Odnoście postawionych mu przez wrocławską prokuraturę zarzutów, stwierdził. - Odniosłem się do postawionych mi zarzutów bardzo dokładnie, wyjaśniając je obszernie, a nie przyznając się do winy. Nie mam sobie nic... Może powiem inaczej, gdyby moja wina była jednoznaczna, to już bym z Wrocławia nie wrócił. O szczegółach mówić nie mogę, ale jeden przykład: jeden zarzut dotyczy meczu Legia - Świt. Ale my go przegraliśmy 1:3.

Przyznał także, że według jego obserwacji w rodzimym futbolu zjawisko korupcji obecne jest od kilkudziesięciu lat. - Machina korupcji działa od kilkudziesięciu lat. Albo dasz się w nią wciągnąć, albo cię system wypluje i będą cię sekować. Ja w pewnym momencie musiałem wyjechać za granicę, bo nie pasowałem do układu. Przepisy antykorupcyjne weszły w lipcu 2003 roku. Od tego czasu niewiele razy pracowałem w polskiej piłce...

  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów