"Bramki strzeli ten Brazylijczyk" - sonda przed derbami Warszawy » Trener Lecha Franciszek Smuda przypomina: - W wypadku Lecha i wielu innych klubów regułą było, że po dobrym meczu w europejskich pucharach przychodził słabszy w lidze. Lech jest jednak w innej sytuacji. Między meczami z Chazarem Lenkoran a przesuniętym początkiem ligi minęło sporo czasu. To właśnie te mecze z Azerami pomogły nam utrzymać formę.
O Lechu meczach z Chazarem mówiło się, że z grona czołowych polskich drużyn prezentuje się najlepiej. W środę jednak na spotkanie z Beitarem Jerozolima wyszła Wisła Kraków i pokazała, że też jest w kapitalnej dyspozycji. A w ostatnim sparingu przed ligą dzisiejszy rywal lechitów, GKS Bełchatów, wygrał z Wisłą Kraków 3:2. I to na wyjeździe! Jednak trzeba pamiętać, że w składzie mistrzów Polski było tylko dwóch zawodników, którzy wyszli w pierwszej jedenastce na środowe spotkanie z Beitarem Jerozolima. Smuda chciał obejrzeć bełchatowian w Krakowie, ale spotkanie przełożono na miniony piątek i z obserwacji nic nie wyszło. - Nie widzieliśmy ich w akcji, ale znamy wszystkich piłkarzy, wiemy, co prezentują. Z roku na rok Bełchatów nie stanowi dla nas większej tajemnicy - mówi Smuda. - Ważniejsze jest dla nas rozpracowanie Grasshopperu Zurych.
Trener nie uważa jednak starcia z Bełchatowem li tylko za przetarcie przed elektryzującym pojedynkiem pucharowym ze Szwajcarami. - Liga to liga, a puchary to puchary. Niewiele nam brakuje, by mieć dwie pełne i równowartościowe jedenastki, które nam pozwolą dobrze wypaść na wszystkich frontach - mówi. O tych "niewielkich brakach" rozmawiał w środę komitet transferowy Lecha. - Przedstawiłem swoje uwagi co do uzupełnienia składu w grudniu. Już teraz rozpoczną się prace nad tym.
Tych wiele frontów to także szansa dla Piotra Reissa, który ostatnio wchodzi na mecze z rezerwy. - Trener powiedział, że liczy na nas wszystkich. Gdy będziemy grać co trzy, cztery dni, trzeba będzie stosować rotację. Warto więc walczyć o jak najwyższą formę, nawet jeśli dziś siedzi się na ławie.
Smuda dodaje: - Będziemy zmuszeni wymieniać co mecz po czterech, pięciu graczy, którzy dali z siebie wszystko i wypruli się w ostatnim meczu. Wtedy im większa kadra, tym lepsza.
Na razie na mecz z GKS Bełchatów wyjdzie prawie taka jedenastka, jak na spotkanie z Chazarem Lenkroan. - Mam nadzieję, że pod wpływem euforii związanej z tym, że liga wreszcie rusza, to będzie dobre spotkanie - uważa Smuda. - Jesteśmy głodni gry - dodaje Reiss. Co jednak pokaże Bełchatów, który przecież w żadnych pucharach nie grał? - Na pewno to będzie inny Bełchatów niż za trenera Lenczyka, bo Paweł Janas inaczej ustawi zespół. Spodziewam się, że przyjedzie do Poznania po punkt i ustawi drużynę defensywnie - uważa szkoleniowiec Lecha i dodaje z uśmiechem: - Podobno dał piłkarzom dużo odpoczynku i są zadowoleni.
Dla Janasa, byłego selekcjonera reprezentacji i niedoszłego dyrektora sportowego Lecha, dzisiejszy mecz będzie powrotem do ligi po siedmioletniej przerwie. Przed sezonem nie zrobił żadnych oszałamiających transferów. Dopiero teraz, po kontuzjach piłkarzy, szuka wzmocnień - głównie bramkarza i środkowego obrońcy. Poważne szanse na zatrudnienie ma w Bełchatowie Grzegorz Szamotulski (w Poznaniu raczej jeszcze nie zagra).
- Chcemy dobrze wystartować. Liczy się każdy punkt, każda bramka. Wszyscy pamiętamy, ile nas kosztował gol w meczu z Groclinem. Ta chwila dekoncentracji... To trzeba wyeliminować - mówi Smuda.